- Rzuć to w cholerę i jedź za granicę zarobić prawdziwe pieniądze! – żona do męża.
- Języka nie umiem, będą się ze mnie śmiać…- mąż do żony.
- Co z tego! Dawno się na szczęście wyleczyłeś z chorych ambicji! Kasa! – ona.
- Partia mi się rozpadnie. Ludzie się rozejdą… – on.
- **uj z partią! Jacy ludzie? Zegarkowe łapserdaki! Hazardowe szmaciaki! Pie*dol to! Kasę wreszcie zarób!
- Tato, jedź! Ja też więcej zarobię! Reklamy na blogu, wiesz! Product placement! Shopping! – córka.
- Tata, come on, ja znam angielski! Upchniesz gdzieś na jakiegoś asystenta! – Józef Bąk, czyli syn Michał.
- No ale tam będzie trzeba coś robić… – mąż i ojciec.
- A tam, od razu robić! Weźmiesz Józefa i Michała, oni wszystko za ciebie opie*dolą! Asystentów będziesz miał! Jedziesz i już! – żona.
- Powiedzą, że uciekam – mąż i ojciec. – Chociaż, jako mąż i ojciec…
- No popatrz, chłopaku! Brawo! Zamawiam na noc czyszczenie komina! Ha, ha, ha!