Praca w sobotę byłaby OK, gdyby mieć pewność, że nasz wysiłek nie idzie w gwizdek. Że naszą pracą Polskę budujemy. Polskę. Naszą pomyślność i naszą przyszłość.

- Jeśli sobotnia praca ma napychać obcą kieszeń, to ja dziękuję. Poleżę. Będę zdrowszy.

Frajerzy. Tak nas określali banksterzy przez osiem lat rządów PO. Niech sobie poszukają innego bydła roboczego do wyzysku za grosze.