Francuzi przebąkują, żeby nie publikować już podobizn Mahometa, bo to może razić czyjeś uczucia. Oczywiście „postępowa” część francuskiego społeczeństwa, ta zaczadzona ideologią Rewolucji Francuskiej, reaguje krzykiem na taką ”próbę kneblowania wolności prasy”. W Polsce wtórują im różni pożyteczni, mówiąc o „narzucaniu cenzury”. Zdaje się, że wolność pojmują oni jak grypsujacy Owsiak – „róbta co chceta”. Czyli np. jak dziecko chce wyskoczyć przez okno, to róbta co chceta dziecko. Wolno obrażać muzułmanów? Róbta co chceta. Dzieckiem niektórzy pozostają przez całe życie – casus Czubaszek, która w imię własnej „wolności” dokonała aborcji. Zrobiła, co chciała. Nieliczni mają szczęście wydorośleć, czasem w ostatnim momencie – św. łotr Dyzma zdążył wypowiedzieć credo konając na krzyżu przy Mesjaszu. Jaruzelski na łożu śmierci wyszeptał wolnościową formułę katolicką: „Kochaj, i rób co chcesz.”