No to teraz przez dwa tygodnie zapowiada się rzeźnia w mediach – spróbują urwać Dudzie głowę po wygraniu przez niego pierwszej tury wyborów prezydenckich. Już zaczęli. Na dzisiejszej okładce tygodnik Njusłik urywa Dudzie głowę po to tylko, żeby przyprawić w to miejsce łeb Kaczyńskiego. Czyżby redaktor prowadzący zdurniał do reszty i dlatego tak sobie o, jedzie po bandzie? Czyżby naprawdę wierzył, że Duda jest marionetką Kaczora?… Że można sterować człowieka przemawiającego na żywo i bez kartki, do tłumu, do kamer? Że Duda to robot? R2-DUDA? Przecież mówi jak zdrowy mąż – z głowy, improwizuje… Fakt, ruchy ma nieco mechaniczne… Trochę taki… Kraftwerk. Więc jednak robot? E, nie. Mimika go zdradza – to człowiek! (Za to Ogórek to z pewnością android w trybie - off – dla jakiejkolwiek miny. Miller tłumaczy: „Wypuściliśmy prototyp…”). Duda ma wyrobiony światopogląd, potrafi przekonać do głoszonych przez siebie racji. Wrażenie sterowania sprawia za to Komorowski, który z kartki coś tam duka… jakieś zdania napisane przez… czewski… no właśnie, przez kogo? Przecież gdyby sam je pisał i gdyby wierzył w to co mówi – to by przemówił! A ony co robi? Stoi i du-duka, sapie i du-dmucha. Puff, puff. Dęty prezydent. Zatem kto nim steruje?… Czyją  pacynką jest pan Bronisław? W kontekście książki Sumlińskiego (Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego, 2015) i „afery marszałkowej”, aż strach nawet pomyśleć… czyją.