Polska miała już być drugą Japonią (za Gierka), drugą Irlandią (za Tuska) i drugą Grecją (za Kopacz). Japonia zmaterializowała się nad Wisłą w latach 70. w postaci PRL-owskiego przemysłu samochodowego spod marki FSO; Irlandia – w propagandowej „Zielonej Wyspie”; Grecja – w wysokości polskiego zadłużenia: po ośmiu latach rządów PO jest ono prawie równe greckiemu!… Z tym, że Grecy zbankrutują i nie zapłacą nic (w dzisiejszym referendum 05.06.2015 odważnie odrzucili bankową pomoc, czytaj: banksterski wyzysk, czyli de facto – opowiedzieli się za wyjściem Grecji ze strefy euro), a nas EU wycycka z pieniędzy do ostatniego grosika… Wcześniej, równie umiejętnie - ”Zielona Wyspa” zamieniła się w zwykłą „wsypę”, od której Tusk uciekł do Brukseli, a premier Kłamacz – na emigrację wewnętrzną. A Japonia?… Cóż, pozostało po niej imię, jakim Polacy określali Malucha – ten PRLowski wyrób samochodopodobny, sztandarowy wykwit zniewolonej myśli technicznej i podporządkowanej polityki: „Sam-Go-Pcham-G0″. Określenie to jak ulał pasuje do dzisiejszego sposobu prowadzenia rodzimych biznesów jednoosobowych samozatrudniających się na śmieciówkach od morza do Tatr.