- Kup jajka, mówi mi żona, więc przynoszę jej ze sklepu trzy różnej wielkości – opowiada Robert. – Na to ona: Co to za jajka? Odpowiadam: Kazałaś kupić, no to są.
Ona: Czemy trzy?
Ja: Jedno jest od kury z wolnego wybiegu, drugie od ściółkowej, a tamto od klatkowej. Różnią się też wielkością i kolorami.
Ona: Jak mam z tego zrobić jajecznicę dla czterech osób?
Ja: Nic nie mówiłaś o przeznaczeniu tych półproduktów. Następnym razem na liście zakupów proszę cię o precyzyjne podanie jednostek miary, ilości i gramatury.