Bruce Lee stworzył za życia własny styl kung-fu, a podobny mu (posturą) aktor Pieczyński własny styl antykościelnej krucjaty.
Jak to możliwe? Czyż style walki nie rodziły się przez stulecia? A krucjaty, czyż, mimo że trwały wieki całe, nie zakończyły się niczym?
Tamten wylewał hektolitry potu na sali gimnastycznej ćwicząc one-inch-punch. Ten przeczytał tony książek lecz nie przybliżyło go to do mądrości nawet na cal.
Bruce porzucił swoich mistrzów i trenował sam. Krzysztof zrezygnował z autorytetów i samodzielnie destylował fałszywe idee w myślodsiewni, całymi latami.
Tamten swoje samotne poszukiwania przypłacił życiem. Ten staje się błędnym rycerzem, popadając w coraz głębszy sen.