Cokolwiek by Wyborcza nie napisała złego o Trumpie, wywołuje to tylko wzruszenie ramion. Jak można jeszcze wierzyć tej gazecie po Smoleńsku? Wtedy pisali m.in. o kłótni Błasika z Protasiukiem, generale w kokpicie, niedoświadczonych pilotach, próbie lądowania. Wszystko to (i o wiele więcej) okazało się nieprawdą. Odwrotnie: Im gorzej GW opisuje Trumpa, tym lepiej dla niego. Jeszcze trochę wielkomiejskiego hejtu – i wybór na prezydenta USA będzie miał Trump w kieszeni.  Pomyje wylewane przez establiszmęt na głowę Amerykanina, tak jak w przypadku polskiego Kaczora, dowodzą, że to będzie, długo, właściwy człowiek na właściwym miejscu.