W pierwszej chwili po obejrzeniu „Smoleńska” dominowało rozczarowanie. Taki prosty film? Taka prosta historia? W tym kontekście zrozumiałe wydają się słowa, które na goraco napisał na TT aktor Klinstra: „Przed chwilą obejrzałem Smoleńsk. Rozumiem, że wyszło jak wyszło, ale jednak szkoda, że tak wyszło”. (09.09.2016, g.15:33).

Jednak symbolika filmu przez kilka kolejnych dni powracała pod powiekami.

Obraz 1. – Kto to? – pyta Rusek kładąc fotografię przed wdową. – Ksiądz. Zabity – odpowiada Polka. – Kto to? – Rusek kładzie drugą fotografię. – Mężczyzna w mundurze. Zabity. – Kto to? – kładzie trzecią. – Kobieta. (na zdjęciach kolejno pojawiają się: Popiełuszko, oficer zamordowany w Katyniu, wdowa smoleńska. Czyli: Ją też zabiją? W jakim sensie?)

Obraz 2. – Ciekawe w jakim języku rozmawiali – skomentował prezydent spotkanie Putina z Tuskiem bez tłumacza na sopockim molo. Ewentualność rozmowy po niemiecku Polaka z Kremlinem o przyszłości Polski rodzi jak najgorsze historyczne skojarzenia. Ciarki.

Obraz 3. Scena powitania poległych pod Smoleńskiem i w Katyniu przejdzie do historii polskiej kinematografii – pojawiły się takie opinie. Ewa Dałkowska jako prezydentowa.

Właśnie, rola prezydentowej. Cicha, przemawiająca. I jeszcze druga rola kobieca. „Drewniana” jakoby Fido. Sztywna i impregnowana na fakty – doskonale odgrywa leminga z „wdrukowanym” smoleńskim przekazem TV. Wg Wyborczej główna bohaterka „kładzie film”. No, to dokładnie tak, jak media mainstreamu położyły wyjaśnianie katastrofy.Wciąż obowiązuje zasada:

Gdy mówi GW: „nie”, to jest odwrotnie.
Gdy mówi GW: „tak”, to jest na wspak.

Film boleśnie prosty, niczym smoleńska narracja Komorowskiego*. Raczej zapis faktów i emocji niż thriller. Kto np. pamiętał, że Tusk podczas prezentacji moskiewskiego raportu, zamiast szykować się w W-wie na odparcie ruskiej propagandy, pojechał na narty w Dolomity?

 

* – - „W katastrofie smoleńskiej najważniejsze było to, że podjęto próbę lądowania w warunkach klimatycznych (…) braku widoczności, w których absolutnie ta próba lądowania nie powinna mieć miejsca. Wszystkie inne kwestie są to sprawy dodatkowe. One mogły (…) utrudnić sytuację. Ale to jest podstawowy powód i radziłbym nie szukać jakiś ekstra nadzwyczajnych wytłumaczeń, bo niestety – w moim przekonaniu – sprawa jest w sposób arcybolesny prosta”. Wywiad B.Komoriwskiego dla TVP Info, grudzień 2010 (skróty za: http://www.tvp.info/3717447/sprawa-katastrofy-smolenskiej-jest-arcybolesnie-prosta)