- Uskarżasz się waszmość pan na niesforność rymotwórską albo raczej mniemanych rymotwórców. Wolno się każdemu bawić, a ułożenie rzeczy uczyniło, iż nie wolno każdemu mieć talent, jakiego by chciał. Sporządziła to jednak natura, iż ci, którzy talentu nie mają, słodycz podobania się sobie kryślą, więc gryzmolą i cieszą się; a że o głupich nietrudno na świecie, znajdują i wielbicielów – napisał w liście Ignacy Krasicki.

Wiktor Hahn: – Ks. Tomasz Praniewicz (ur. w r. 1793, zm. w r. 1869) był autorem bez źdźbła talentu, a jego „utwory”, pomyślane poważnie, już u współczesnych budziły powszechną wesołość skutkiem niezręczności, komicznych zwrotów i rymów oraz nie zamierzonych przez autora dwuznaczności.

„Chociaż smutne są okoliczności, niedawno śmiałem się do rozpuku. Przysłano mi bowiem z Paryża wiersze poety z muzyką poety, z tłumaczeniem francuskim poety – a tym poetą jest pewien ksiądz Praniewicz, Baka naszych czasów. Na karcie 72 i 73 znajduje się o mnie strofa po polsku i po francusku do muzyki zastosowana, która brzmi w obu językach, jak następuje:

Pięknie Słowacki w swym kwiecie
Już za krajem się ujmował,
Gdy rzekł; masz i medal Lafayecie,
Byś tylko Polskę ratował.

Słowacki dans sa jeunesse
Défend déjà sons pays,
De médaille il fait largesse
A qui bat nos ennemis.

Upewniają mię korespondenci, że ta strofa jest jedną z najlepszych i że Homer w niej nie śpi. Piszę ją dlatego, aby Ciebie, moja Mamo, choć na chwilę rozśmieszyć…”. Juliusz Słowacki (list do matki, Genewa 20.02.1834).

To uczucie, gdy nie posiadając talentu rozświetlisz strofą udręczone serce matki…! Czyż nie taka jest rola poety?

- – -

Nieudana strofa ks. Praniewicza jest zasadniczo pierwszym opublikowanym utworem wierszowanym o Słowackim (nie licząc czterowiersza Spitznagla, który ogłosił sam Słowacki w Godzinie myśli) – Wiktor Hahn (1955).