„Nie utrzymuje się bezkarnie przez czas dłuższy przekonania, że jest się Chrystusem narodów” – napisał w eseju* ten, który utyskując na dziadostwo polskiego katolicyzmu nie potrafiącego dać światu mistyków na miarę francuskich czy hiszpańskich – – przegapił Św. Faustynę w Krakowie. No, zaiste, przenikliwością swą antycypował „trzeźwą” publicystykę dziennikarzy à rebours czyli nocnikarzy: Wołka i Lisa, które ujadając zaciemniały jeno świat zasłoną wściekłej krwi. A czy Włodek, mąż Szymborskiej, to przypadkiem nie donosił na Macieja Słomczyńskiego?

* – „Dwustronne porachunki”, esej Miłosza z lat 60. wg http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21272904,magdalena-grochowska-polske-trzeba-pisac-gorzkim-atramentem.html