Było czterech braci:
Pracowity – woził drewno do lasu.
Niestrudzony – zawracał kijem Wisłę.
Uparty – przesypywał z pustego w próżne.

Oraz Leń. Z nim pracowało się najlepiej. Niemożliwe rzeczy załatwiał od ręki. Na cuda trzeba było trochę poczekać. Bo były ciekawe, wciągały. Jednak i z nich odrabiał się szybko i wracał do swojego nieróbstwa, gdy tamci wciąż jeszcze się pie*dolili. To był człowiek nie stworzony do pracy. Jak każdy.