Masturbująca się krzyżem na scenie w Warszawie (Teatr Powszechny, 18.02.2017) była zaledwie trybikiem chrystianofobii – machinie współczesnego antysemityzmu/rasizmu (Jenkins, wg Terlikowski, RzPlusMinus 25-26.02.2017). W światowym przemyśle kobieta-trybik masowała się drewnem światowo. Trybik odtwarzała na scenach przypisane jej spazmy, zgodnie z zadanym algorytmem. Co o tym myśleć? Siedemnastowieczny polski teolog Jan Crell (a pod jego wpływem John Lock) opisywał kontrast między nietolerancją polskiej szlachty wobec heretyków a ich pobłażliwą akceptacją żydów i muzułmanów, z którymi robiła interesy i których „bluźnierstwa przeciwko Chrystusowi” katolicy pokojowo ignorowali (Scruton, 2010). Tak właśnie należy traktować nieszczęśników miotających się po scenie w nienawiści do Boga – pobłażać im jak dzieciom. Jak pomóc kobiecie-trybik? Ukochać tę dziewczynkę co krzyczy uwięziona w jej dorosłym ciele.