„Kiedyś, bardzo już dawno, przeczytałem w gazecie o jegomościu, który pokłóciwszy się z kimś na Mokotowie, wsiadł w tramwaj, przesiadając się dwukrotnie dojechał na Bielany, skąd zabrał siekierę, i pokonując w drodze powrotnej podobne trudy komunikacyjne zarąbał swego oponenta na Mokotowie na śmierć. Przyznam się, że facet ten zaimponował mi na swój sposób, że mu przez tyle czasu nie przeszło” (KTT, 1967).

W Jakóbiaku tkwi jakiś błąd. Przez trzy lata budował w hangarze studio na wzór Ellen DeGeneres Show i zatrudniał sobowtóra Ellen Degeneresowanej. W swoim fejkowym wywiadzie krzyczał: – Nie mogę uwierzyć że tu jestem!!! Otóż – ON TAM NIE BYŁ. W Jakóbiaku tkwi błąd. Nazwijmy go ortograficznym. Herostrates traci lajki.