- Oni, niestety, dosyć dupowaci są – powiedział Kutz o Ślązakach.

Czy miał na myśli tych, którzy co roku podejmują trud udziału w pielgrzymce mężczyzn do Piekar Śląskich (od 1947)? A może tych ryzykujących życie dla Polski w III Powstaniu Śląskim (1921) kontynuującym walkę o przyłączenie Górnego Śląska do Polski? Zwycięzkim, pod wodzą Korfantego?

- Moje życie to był jeden wielki zgiełk. To było kompletne szaleństwo. Wszystko inne odstawiłem na bok. Również życie rodzinne, przecież ja dzieci miałem dopiero po czterdziestce – kontynuuował Kutz swą wypowiedź dla GW (WO, 29.04.2017). – Jak one odeszły z domu, to ja teraz dopiero żyję.

- Na Śląsku erotyka jest dosyć tępa – kontynuował niezrażony. – A dla mnie kobiety od zawsze były źródłem piękna. Grzeszyć jest wielką przyjemnością, małe grzechy to te wszystkie z erotyką związane – to jest cudowna sprawa. Póki żyjemy, to grzeszymy. Nie ma rady – tak Kutz usprawiedliwił grzechy śmiertelne (popełnione z premedytacją) i skwitował swój program na życie: – Nie zeświniłem się. Tylko tyle?

- Panie Kazimierzu, a ile pan ma lat tak w środku?
- 24. Nie więcej.

Człowiek, który widzi świat w wieku 88 lat tak samo, jak widział go, mając 24 lat, stracił 64 lata swego życia – Muhammad Ali.

I kto tu jest dupowaty?