W niedzielę rano (14.05.2017) wyspowiadał się, a potem w czasie mszy dostrzegł goły biust na posadzce kaplicy, lecz wyrzucił z mózgu ten obraz. Tak działał szatan dręcząc duszę czystą – tworzył omamy i świetlne miraże na temat trafiający w punkt człowieka. Gdy po mszy wracał rowerem ulicą W., słońce przez gałęzie świeciło mu w oczy. Obiecał wtedy IHS czystość i świętość i żeby wziął go w posiadanie i się nim posługiwał. Potem zatrzymał się w parku i patrzył na słońce. I usłyszał gwizd skrzydeł. I podniósł oczy – po czystym niebie o godz. 07:05 nadleciał ze wschodu biały łabędź – symbol wszystkiego co piękne i czyste, „ucieleśnienie światła oraz tajemnicy” (wiki). Szok, niedowierzanie. I pycha wybrańca. Odejdź pycho, myśli zła! Dobry Boże, ześlij na mnie szybko jakieś upokorzenie, pomyślał. I wracał prędko do domu, a tam żona z pewnością coś obmyślała.