Łysy czuł wiatr we włosach i słońce na twarzy gdy pędził rano na rowerze przez miasto. Czuł się wolny mijając samochody zniewolone w korkach, te wszystkie beemy, mesie i tojoty stojące w kolejkach po sukces. Czuł się wolny od presji sukcesu. Chłonął słońce i jasność bijącą od twarzy przechodniów. – Czym to się skończy? – zapamiętał pytanie ze starego filmu z Dannym De Vito. – Ten pościg za gromadzeniem i bogactwem? – protagonista pytał zwycięskiego biznesmena. – Jak to czym? wygrywa ten, kto umrze bogatszy! – odpowiedział przedsiębiorca grany przez De Vito, na co I. prychnął rozbawiony, bo wtedy razem oglądali ten film.