- Nasze przedwojenne tanga są bardzo inspirujące, (Jerzy Petersburski, Andrzej Włast) – stwierdziła Magdalena Lachowska w Trójce (30.08.2017) – bo są nasze. A moją misją jest zaprezentować je na milondze w Bogocie. W Kolumbii żyje się inaczej niż w PL. Nie czuć upływu czasu, bo tam wciąż jest ciepło. Ze względu na klimat cielesność jest b. ważna, zwłaszcza u nastolatków, które wcześnie zaczynają się podrywać (również za namową rodziców). Dzieci są b. otwarte i ciekawe. Dorośli nie zamartwiają się tak jak w PL, uważają że jakoś to będzie, lepiej czy gorzej uda się wyjść z problemów. Muzycznie nie ma takiego zapatrzenia w Amerykę jak obserwujemy u nas w PL. Owszem jast Shakira czy Juanes (La Camisa Negra), ale stacje grają tam przeważnie muzykę ludową, która jest b. popularna, aż do przesytu – twierdzi Lachowska – ale to ich własna muzyka, nawet jeśli przerobiona na disco. Powinniśmy grać polską muzykę ludową i swojską, tego mi u nas brakuje – podsumowała wywołując chwilowy napad paniki u dziennikarza radiowego. – Ale nie mówimy o disco polo? - Sztuka tworzona przez chrześcijan daje nadzieję, nie zamartwia się, nie narzeka i nie popada w modny egzystencjalizm i determinizmy. Dla chrześcijanina nie istnieje rozpacz – zauważa Ireneusz Krosny, który nie brał udziału w tej dyskusji (wg GNtv nr 33/2017). On chyba jest Kolumbijczykiem. Co jest złego w disco polo?