- 40 lat zleciało za szybko – powiedziała. – Największą radość sprawiały same początki, kiedy wszystko odkrywaliśmy, gdy towarzyszyła temu czysta radość. Andrzej był wówczas pracownikiem telewizji. Nie odczuwaliśmy wtedy jeszcze mniej przyjemnych stron pracy na estradzie. Gdy Jasiek został na próbie porażony pradem, z przerażeniem pomyślałam, że może się okazać, że już nie będzie mógł grać… Został później moim mężem, a miał być geodetą. A późniejsze zmiany na muzycznym rynku spowodowały przerwę. W 1991 wróciłam wiosną po półtorarocznym pobycie w USA i – widząc jakże odmieniony rynek muzyczny – poczułam żal – wspomina Treter Sikorowskiego i Hnatowicza (wg DzP, 18.09.2017).