- Odpuśćmy sobie rozważania o błonie dziewiczej Maryji. Dość powiedzieć, że pomyłka wzięła się z błędnego tłumaczenia wyrazu virgo – przetłumaczonego jako dziewica, podczas gdy chodziło po prostu o młodą dziewczynę.

- Tak, znam tę opinię, że „Biblia to najgłupszy zbiór historii z gatunku fantasy ever”.  Czyżby ta „głupota” była wynikiem niefortunnych tłumaczeń?

- Może tak być. Biblia to opowieści tworzone przez pisarzy naprutych ziołami i nieustannie pijących wino…

- Z tego co wiem, pili raczej ocet czyli wczesne wino, za względów sanitarnych, bo nie było jeszcze miejskich wodociągów dbających o czystość wody z kranu.

- … a jak dodamy jeszcze do tego nieudolne albo zmanipulowane tłumaczenia, to dostajemy obraz sytuacji.

- A może Słowo po to zostało objawione różnym ludom w różnych językach, żeby nie mogło obyć się bez tłumaczeń? Przekłady potrafią często wydobyć głębię tekstu.

- Tłumaczenia najczęściej brzmią jak parodie tekstów oryginalnych (A.Kamieńska, 1966).

- To efektowne stwierdzenie, ale nie całkiem prawdziwe. Jak można było poznać Prawdę Objawioną bez tłumaczeń? Bóg specjalnie to obmyślił w ten sposób, żeby konieczna była WSPÓŁPRACA ludzi w dochodzeniu PRAWDY. Jest to WSPÓLNA PRAWDA czyli PRAWDA JEDYNA.

- A Koran? Tam wszystko zostało objawione jednemu gostkowi w jednym, arabskim, języku. Można było?

- To właśnie jeden z dowodów na fałszywość jego przekazu. Wszystko została przekazane automatycznie Mahometowi w j. arabskim, koniec, kropka. A jeden człowiek przecież nie może udźwignąć Prawdy, bo zbytnio go kusi zaprowadzanie je przemocą.