Nie tak planowałem swoją emeryturę – pomyślał układając pasjansa na ekranie komputera w zagraconym pokoju. Podciągnął rękaw szlafroka przeszkadzający w operowaniu myszką. Zdrowie mu dopisywało mimo 70. na karku. Mógłby jeszcze coś zrobić.
- Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć – wyświetliło mu się przed nosem.
- A cóż to miałoby znaczyć? – zapytał w duchu.
Emerytura była ceną wyrzutów sumienia jaką państwa płaciły za niszczenie rodziny.
- Podróżowałbym – pomyślał. Zamknął pasjansa i zapalił papierosa. W zamyśleniu popatrzył przez okno, bujając kapciem chudą stopą we frotowej skarpetce. Potem zdjął szlafrok. Ubrał garnitur. Usiadł na kanapie, jak przed podróżą. Jednak, położył się. I umarł.