- Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi oraz mam zaje*ste życie i nie żałuję uczestnistwa w programie – powiedział Jakóbiak po przegranej. – Mam szalone życie, także towarzyskie, ale ostatnio już mi się trochę nudziło więc ten program był dla mnie rozrywką – bogaczka Przetakiewicz mogła sobie pozwolić na luz. Trzykrotne samochwalstwo Jakóbiaka w jednej wypowiedzi świadczyłoby o silnej potrzebie wyparcia telewizyjnej porażki? Przetakiewicz z kolei uciekła w żart i bagatelizowanie TV szoł w którym zmusili ją do noszenia kupy i picia sików na ekranie. To było coś! A odpadnięcie z programu? – pikuś. Zwycięstwo czy porażka – nie świadczą o człowieku, bo nie są jego wyłączną winą lub zasługą. Zresztą i tak stają sie przeszłocią w momencie zdarzenia. Trzena z żywymi do przodu iść. Rezurekcja dnia następnego wytyczy ci nowe zadania, człowieku. Bierz je za rogi!