- Czemu pani nie zamówi mszy za męża? – zapytał ksiądz pewnej wdowy. – Już nie mówię o gregoriance, ale o zwykłej mszy.
- Jak mój mąż trafił do nieba to już mszy nie potrzebuje – odpowiedziała mu wdowa. – Jak do piekła, to żadna msza nie pomoże. A czyściec to on przetrzyma, już ja swojego chłopa znam.

Co zgotowała chłopu ta baba, że go tak dobrze poznała?

Co ta baba zgotowała
swemu chłopu – że go znała?

Niebo w gębie?
Serce roście? – -
Czy w zagłębiu
twardy oścień?