Łysy po treningu usiadł na ławeczce w szatni i otworzył obiad z pudełka usypując trochę ryżu przy podnoszeniu wieczka. Mmm. Taki Marlon Brando, pomyślał gryząc pierś kurczaka, sucha mać, pierwszy był fit. W PL to chyba Janosik Perepeczko. Obaj się roztyli na starość, to ciekawe. Może mieli już dość piersi kurczaka? I suchego ryżu. Pokiwał głową i zamknął pudełko. Klik. Słodki szejk bananowym dawał mu strzał serotoniny, like. Wytarł usta wierzchem dłoni. Albo byk. To góra mięśni, a je tylko trawę. Ciekawe. Wychodząc z szatni obejrzał się jeszcze w drzwiach. Co zapomniał? Jakiś rozkojarzony był dzisiaj.