Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

Wpisy w kategorii: Literatura

DYLAN

0

Churchill dostał literackiego Nobla w 1953.
Dylan w 2016.
Willy Blake wciąż czeka. Było pisać piosenki.

***

Piękna dziewczyno
Niosąca kupę po psie
Z samego rana
Na mnie popatrzyłaś się.

Piękna dziewczyno
Łydki jak bambusowe tyki
Kupię na wynos
Kisiel i żel misie.

 

PIERWSZY DZIEŃ JESIENI

0

Już jesień
Uleciały szczygły
A chłopom
Co ziemniaki w polu kopią
Aż się widły wygły.

MATKA BOYSKA

- Ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze – tak miała powiedzieć Matka Boska krakowskiemu malarzowi wg bałamutnej anegdoty przytoczonej przez Boya-Żeleńskiego. Ten znany erudyta był prekursorem prześmiewczego nurtu naszej popkultury. Podobno gombrowiczowski Miętus jest cały z Boy’a. Odwołujący się do Gombrowicza Wojewódzki to, jak wiadomo, wieczny boy na usługach tuskiego systemu.
Wielomówstwo i oracyjne talenty są wykorzystywane przez cyników do mącenia w głowach, odwracania znaczeń i niszczenia tkanki społecznej w celu zaprowadzenia Nowego Wspaniałego Świata. Prawda zaś przemawia cicho, krótko i bez publicystycznego zadęcia. A najsilniej oddziałują brzydkie madonny gotyckie: Paczółtowska, Piaskowa, Czarna.

W tym kontekście zastanawia przypadek rzeźbiarza tworzącego koszmarki, które nie przemawiają.

– Czesław, nie Dźwigaj już pomników, bo znowu będą Skargi – zaapelował ktoś.

REPORTAŻ

0

Historia Jezusa była jedna, a reportaże z niej cztery – mowi Szczygieł (GW 24.06.2016).
Z rzekomą siłą reportażu w PL Szczygieł by nie przesadzał. Uważa, że granicą reporterskiej roboty jest konfabulacja.
Wańkowicz miał kompleks beletrystyki. Umiał pisać wyłącznie relacje. Kompensował go płodnością. „Myśli że jest aktywny” – ironizował Kisiel.
Kapuściński nie miał kompleksów.

WAŁĘSA NIE BABINICZ

0

Ogniem i mieczem – pierwszy tom narodowej epopei opisuje wewnętrzne walki Rzeczpospolitej, na wzór Iliady. Przedstawiciele jednego narodu, niczym mityczni Achajowie, walczą o Helenę (Kuncewiczównę).

Potop – w drugim tomie zdrajcy sprzedają Rzeczpospolitą obcemu mocarstwu dla własnych finansowych korzyści. Zdrajca Kmicic nawraca się i już jako Babinicz z narażeniem życia ratuje Ojczyznę, odkupując w ten sposób swoje grzechy.

Pan Wołodyjowski – trzeci tom narodowej epopei opisuje walkę Rzeczpospolitą z innowiercami. Polacy pokonują muzułmanów w bitwie pod Chocimiem, ratując ówczesny chrześcijański świat przed zagładą.

Cham Wałęsa – czwarty tom narodowej sagi, będący jej zwieńczeniem. Opisuje ostateczny tryumf Rzeczpospolitej, okupiony jednakowoż tragedią głównego bohatera. Protagonista, targany sprzecznościami odważny/tchórz, nikczemny/bohater, idealistyczny/arywista, chamski/szlachciura, pogański Weles/z NMP w klapie, zostaje wyznaczony przez Opatrzność do wyzwolnienia Europy spod azjatyckiej (sowieckiej) niewoli. Jednocząc w sobie drugorzędne cechy głównych postaci poprzednich części eposu: dezynwolturę Kmicica, wzrost Wołodyjowskiego i wąsy Skrzetuskiego, po wielu perypetiach ostatecznie zwycięża, choć osobiście ponosi porażkę. Nie uda mu się nigdy pozbyć piętna zdrajcy ani odkupić grzechów. Nie przeistoczy się w Babinicza i ostatecznie, ku rozczarowaniu rodaków pójdzie w zaparte. Chłopski mędrek co diabła obinacył a sam poległ pokonany przez grzech główny: pychę.

MUZEUM KSIĄŻKI

0

Gliński, minister kultury poprosił Łódź o wstrzymanie eksmisji muzeum książki artystycznej (grudzień 2015). Co to jest i kto o tym słyszał? Instytucja powstała w 1986 roku. Owszem, współcześnie też mogą powstawać rzeczy dobre. Czy tak jest w tym przypadku? Muzeum i książka dobrze się kojarzą, więc może Gliński ma rację? Lecz komu dziś może zależeć na jakimś muzeum i książce? Ilu się znajdzie sprawiedliwych czytających, będzie z 50 osób? Pod petycją w obronie instytucji podpisało się 5 tys. O, dla nich książka w Łodzi jest ważna! Działać należy, choćby prośbę podpisało zaledwie dziesięciu sprawiedliwych. Historia zna takie przypadki: Rdz 18,20-32.

ORATOR

0

- Jego problem to olbrzymie skłonności do retorycznej przesady. (Rokita, 09.11.2015). Macierewicz, fakt, jest doskonałym oratorem. Słucha się z przyjemnością jak peroruje. Język ma bogaty i literacki, co jest zapewne efektem wielkiego oczytania. Odznacza się niespotykaną kulturą mówienia. Macierewiczowi nigdy przez gardło nie przeszłaby fatalna zbitka: „dlatego, bo…”, co zdarza się np. red. Paradowskiej. Jako patriota nigdy by sobie na takie niechlujstwo językowe nie pozwolił. Wiadomo: Ojczyzna-Polszczyzna. Jesteś tym jak mówisz. Język niczym kraj – szanować go trzeba i doskonalić.
Nie lubią Macierewicza, bo dobrze mówi po polsku i do tego ma dobrą dykcję.

MAFIOSO

0

Alessandro Jebierasalerano wstał w Neapolu lewą nogą. Wczoraj w Tbilisi Gruzini spartolili akcję koncertowo: Jaksratokwili znów nie doszła na czas a jej szef Kałmanawardze jak zwykle tylko uśmiechnął się głupio. Byt kształtuje świadomość, pomyślał Alessandro i podszedł do barku. Zwyczajowo je*nął raz, ale rano.

OJCZYZNA

0

- Matczyzna – taki słowotwór proponuje feministka Sylwia Chutnik, kobieta nienawidząca mężczyzn, w wywiadzie dla magazynu Sens (nr 8/2015, sierpień 2015). A przecież Ojczyzna jest słowem o Boskiej etymologii (Bóg = Ojciec) i frazeologii (W domu Ojca, Ojciec Niebieski, Ojciec Święty, itp). To od Boskiego pochodzenia narodów. Jak różnych ludzi stworzył Bóg, tak narody różnią się od siebie. Np. Szwajcar je sery, a Francuzi żaby. Ludzie są różni i dzięki temu wzajem się inspirują, a to się Bogu podoba, bo to jest twórcze. Tworzący zbliżają się do Boga, bo stają się Stwórcy podobni! Który z ojców nie chciałby, żeby dzieci były jak on? No, może zły ojciec by nie chciał, fakt. Ale ten dobry?
Narody stworzył Bóg na swój obraz i podobieństwo, tak jak stworzył ludzi: mężczyznę i kobietę. Ponieważ pełnię Boga zwiera w swojej istocie Ojczyzna – jest ona jak Polska: rodzaju żeńskiego.
O, – i już.
Słowotwór pokonany.

Man gave names to all the animals
At the beggining
Long time ago

- śpiewa artysta na płycie Slow Train Coming (1979). Dylan nie pierwszy zwrócił uwagę na to, jak ważny dla godności człowieka jest język. Bóg obdarzył swe stworzenie wolnością nazywania rzeczy po imieniu. Uczynił to w geście miłości i zaufania, bo zakochał się w człowieku. A człowiek czyni sobie ziemię poddaną – słowem . Jakże cudowne sprzężenie: Bóg jest Słowem, a słowem człowiek ziemię ogarnia. Językiem giętkim ją sobie porządkuje, klasyfikuje. I rządzi. Tym lepiej rządzi, im lepiej mówi. Rozumie, że ziemia opisana dobrze, jest jego ziemią. Ojczyzną. Człowiek czasem dziwi się tym, co do słowa nie przykładają wagi. I kaleczą tępymi narzędziami mowę ojczystą mówiąc: „W Bydgoszczu” (Rostowski 2014, Kopacz 2015). To ludzie nieumiejętni, małego ducha, co ciało swej Ojczyzny Polszczyzny niszczą słowotworem. Nie znają oni rzeczywistości. Jakże ją mogą znać, jeśli nie potrafią jej opisać? Nie tak będzie między wami.

- Kultury, którą znałem z książek i w życiu spotkałem jedynie kilkakrotnie, doświadczyłem w prostym, skromnym domu na Żoliborzu. Tam autentycznie doświadczałem atmosfery dwudziestolecia międzywojennego. Przepiękny język, bogata biblioteka, rozmowy – tak Narcyz Sadłoń opisuje (2015) odwiedziny w Ojczyźnie pani Jadwigi Kaczyńskiej w latach 2009-2010. – Doświadczenie wymierającego zjawiska – podsumowuje.