Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

Wpisy w kategorii: Religia

WIEŻA

0

Zapragnęli zbudować sobie wieżę do nieba aby wzbudzić Podziw i Stabilizację.

„”A jest to dopiero początek ich działania. Odtąd będą oni mogli wykonać wszystko, cokolwiek zamierzą. Zejdźmy tam co prędzej i pomieszajmy ich język, tak by jeden nie rozumiał drugiego”. Rozproszył ich więc stamtąd PAN po całym tym kraju. Zaprzestali wtedy budować to miasto (…) Babel” (Rdz 11, 6b-9a)

Czemu Bóg rozproszył ludzi i utrudnił im komunikację?

Może pragnie, abyśmy zrezygnowali ze stabilizacji (zeszli z kanapy) i aktywnie uczestniczyli w przemienianiu świata. Może dopuścił do Rewolucji Francuskiej, komunizmu, islamu, buddyzmu, itd, abyśmy sami wybrali wartości, posługując sie wolą i rozumem. Francja, Rosja, Azja, Arabia i każde inne zło, niszcząc swoje społeczeństwa, uruchamiają procesy które w Bożym rozrachunku mogą okazać się pożyteczne i bardzo pozytywne.

KRÓLESTWO

0

Zaszokowała go po raz kolejny głupota dorosłych. W tym przypadku inteligenta, redaktora radiowego – gdy ten uznał śmierć za jedyną przepustkę do Królestwa Niebieskiego, jeżeli w ogóle (10.02.2016, TokFM). Tymczasem  Królestwo Boże tu jest (Łk 17, 21). Główną przyczyną obojętności religijnej wśród wielu katolików jest ignorancja religijna, posunięta zbyt często do religijnego analfabetyzmu – skomentował postawę Żakowskiego bł. Cezary Bus (zm. 1607), też kiedyś zawadiaka, inteligentny, zaledwie.

DZIADEK

0

- Kolczyki, tatuaże, lans. Gadżety, elektronika, coś tam. Biegactwo, roweractwo, siłownia. Czapki, kapelusze, hełmy 3D. Bryle, patrzałki, pingle, okulary różowe i wirtualna rzeczywistość. Książki, TV, gry, smartfony. Papierosy. Kolejne sposoby ucieczki. Od strachu przed godnością. W tłumie znajdź człowieka! o czystym oku bez protezy. Takiego co potrafi udźwignąć pytanie o sens. Odróżnić dobro od zła. Nazwać rzeczywistość. Prawdę i miłość. Niemożliwe? Szukaj! Próbuj nieustannie! Znajdź człowieka! Boć to najpierwsze zadanie w życiu. Niech para nie idzie w gwizdek. Chajtaj się – powiedział dziadek w niedzielę przy rosole i umarł. Co było na drugie? Potrawka z kury, no przecież.

STARY

0

Bogowie umierają młodo. Na 27 urodziny idąc za głosem przeznaczenia nie palnął jednak sobie w łeb jak ci z klanu dwadzieścia siedem. Mimo, że źle rysował, słabo pisał i nie trafiał w nuty.
Wielkie talenty dojrzewają późno. Więc następnie czekał przez 30 lat. I nic się nie zmieniło. Wszechstronnie uzdolniony był, ale słabo. Nic nie umiał. Dużo czytał książek ale ich nie kończył. Człowiek renesansu z twarzy podobny do nikogo.
Stary człowiek i może. Wreszcie umarł. Szczęśliwy, o dziwo, gdy chwilę wcześniej zobaczył Go. Zaśpiewał wtedy czysto po raz pierwszy: Nunc dimittis, … – „Teraz zwolnij Panie, … Twego sługę w pokoju według Twego Słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów. Światło na oświecenie pogan i chwałę Ludu Twego, Izraela”. Symeon, w realu niespełniony, szczęśliwie zdążył ujrzeć Boga.

Gdy patrząc nie widzisz drap w górę zasłony ile sił by przebić się przez ciemność.
Knykciami wgłąb ziemi w dół pogrzebiesz się na wieki.

TRZECH KRÓLI

0

- Tak że tak. Europa jest czerwona, Azja zielona, Afryka niebieska. W marszu gwiaździstym idą. Na Rynku spotykają się, kłaniają. Synergia: Wolność, Miłość. Święto. Może nawet Trump i kocha Rosję ale przecież werbalnie. Nie mylić z oralnie. A jakie gesty wykonuje wobec Chin? Najbogatszy orszak, zielony – z lajkonikiem, kadzidłem i biciem w tarabany. Czyny, nie słowa! Co zatem czynić w święto? Bum, bum. Lampiony i tarabany. Nie to co na co dzień. Bo to jest święto. Raz, dwa. Święto! Nie pracować. Nie do szkoły. Nie lenić się. Nie leżeć. Nie zbijać bąków. Cuch, cuch. Co czynić? Puk, puk! To co trzeba: Dziękować. Komu? Im – świętującym. Amen.
Za Boże Narodzenie dziękować ludziom obdarowując ich drobnym podarkiem w Wigilię. Za Wielkanoc – śniadaniem ze święconką. 3-go Maja wywiesić im flagę z balkonu (tak podziękować tym co umarli za wolność). A jak podziękować za – Trzech Króli? Na przykład uczestnicząc przez godzinę w orszaku. Przez godzinę! Tak niewiele trzeba by ofiarować tak wiele – Czas. Ofiaruj ludziom co masz najcenniejsze – swój czas. Własne życie. Amen.

JOZJASZ

0

Jozjasz Juda w 626 p.n.e. zakazał kultów pogańskich i zburzył tzw. „wyżyny”, gdzie lud praktykował bałwochwalstwo. Cztery lata później przy odnawianiu Świątyni Jerozolimskiej odnalazł zwój Księgi Prawa (Deuterominium). To dzięki niej odbudował Świątynię. Złoto odegrało tu poślednią rolę.

Zejść z „wyżyn” samozadowolenia i bałwochwalczej pychy za sprawą spotkań z mądrymi ludźmi lub, gdy ich brak, z mądrymi książkami. Oby zdążyć nauczyć się myśleć.

SZCZĘŚCIE

0

„W życiu piękne są tylko chwile” – zauważył R.Riedel.

Wrażliwcy i filozofowie potrafią zbliżyć się czasem do istoty rzeczy. Przeczuwają to, ale nie śmią zwerbalizować: Szczęścia nie ma. Na ziemi. Skąd by się tu miało wziąć? Choćby próbował tak, i tak i śmak, to zawsze du.pa.

SLD wystąpił z inicjatywą referendum. Zamierzają zebrać 500 tys. podpisów na rzecz narodowego plebiscytu ws. aborcji. Pokazują tym, jak bardzo nie znają Polaków. O ile złożony w Sejmie projekt przepisów zakazujących aborcję (październik 2016) ma małe szanse na uchwalenie, to referendum przyniesie najostrzejszą ustawę antyaborcyjną ever.

Bo Polacy w referendum:
1. Wyrażą swoje prawicowe poglądy, jakie w większości posiadają.
2. Zechcą utrzeć nosa agresywnym lewicowym i mediom, bo ich nie lubią.
3. Z przyjemnością dadzą kopa klasie politycznej lecz nie PiS-owi (ten jest w istocie antysystemowy).

„Hańba! Posłowie fundują piekło kobiet!” – skandowała lewica w niedzielę (25.09.2016).

– Czy państwo wierzą w Boga? – zapytała manifestantów pani Sokratesowa w berecie.
– Nie. Religia to opium dla mas.
– Lecz „piekło” to jest termin religijny. Opium?… Promujecie narkotyki?

Promocja zła równa się śmierć polityczna.
KOD się anihiluje w oparach nomenklatury.
Pyk!
SLD już znikł.

SŁOMA

0

Michałkowi rodzice kiedyś nie kupili autka. Skrzywdzony w ten sposób Robercik przyrzekł odbić to sobie w przyszłości. Gdy był dorosłym Januszem to sprawił sobie wypasioną furę rodem z amerykańskich filmów, jako rekompensatę dziecięcych upokorzeń. Za smarka w PRL-u widział takie na video. Zabójcza broń, Gliniarz z Beverly Hills, Policjanci z Miami, itepe. Zazdrościł wtedy Murzynom ich kanciastych fryzur, szałowych ciuchów i samochodów. Bardzo. Żeby mieć wszystko – postanowił zostać bogaty.

Harował po 15 h w korporacjach, biznesach,   świątek-piątek. Na dwa etaty, fuchy brał, oszczędzał, zaciskał pasa, kradł. Wiadomo: „pierwszy milion…”, itede. Miał ambicje. Bez skrupułów. „Sky is the limit”. „Wystarczy chcieć”. „Bądź sobą”. Ale dał się okraść: wziął kredyt i stał niewolnikiem.

Pracował bez wytchnienia.

Lubił sandały i klapki na stopy w skarpetkach ale jeszcze o tym nie wiedział. Może przeczuwał to, ale wyparł?

Nosił się modnie. Śledził trendy. Wszystko „must have” i znanych marek. Stać go było, dużo pracował. Siedział po nocach, tyrał. Dzieci nie widywał, żona mało narzekała; zarabiał. Po stracie pracy trzeba było utrzymać rodzinę. Łatwy pieniądz, dilerka. Capnęli go. Od długów też nie zdołał uciec. Wiele myślał, teraz miał czas. W więzieniu nabrał dystansu. Odkrył modlitwę. Właściwie to wrócił do niej po latach. Kiedyś się umiał modlić, za smarka, w PRL-u. Ech, PRL. Może wtedy, paradoksalnie, było łatwiej? Modlił się o cud. I cud się stał.

Pierwszy kłos wyrósł mu rano. Wstał lewą nogą i próbował wsunąć stopę do conversa, ale nie mógł, bo tam kwitła pszenica. Poirytowany wykruszył słomę z pantofla i wysypał na posadzkę. Wzuł pepegi i się przeszedł. Chodząc, jakby mniej siedział. Sytuacja powtórzyła się następnego ranka. I kolejnego. I jeszcze. I znów. Chodził. Rozmyślał. Perypatetyk. Pszenica?… Regularnie wykruszał słomę z trampka. Potem inne zboża.

- Ty, janusz, słoma ci z butów wyłazi – powiedział mu kiedyś towarzysz niedoli. Wzruszył na to ramionami. Już nie walczył ze słomą w conversach. Przyzwyczaił się. Widocznie tak musiało być. I dobrze mu było, że dobrze mu tak. Przestał walczyć z Januszem. Był sobą. Teraz mógł wszystko. Zrezygnował z samochodu. Z wakacji na Rivierze. Z nart w Dolomitach. Z daczy na mazurach. Z tabletu, smartfona, mega ekranu LCD. Z alkoholu, markowych ciuchów, wyścigu szczurów. Porzucił ambicję, która karmiła się kompleksami. Wreszcie dojrzał. Wyszedł do ludzi.

Ze starych rzeczy zachował sobie wrażliwość na piękno. Siadał przy grillu w klapkach na skarpetkach i czytał.

Wsi spokojna, wsi wesoła! Który głos twej chwale zdoła? Kto twe wczasy, kto pożytki Może wspomnieć zaraz wszytki?

Człowiek z tej pieczy uczciwie Bez wszelakiej lichwy żywie, Pobożne jego staranie I bezpieczne nabywanie.

Inszy się ciągną przy dworze Albo żeglują przez morze, Gdzie człowieka wicher pędzi, A śmierć bliżej niż na piędzi.

TATUAŻ STARY

0

„Nie będziecie się tatuować” mówi Stary Testament (Kapł 19, 28). Tatuaż rozszczelnia Bożą barierę i diabeł wnika w duszę. Ale to jeszcze nie znaczy że się podpisało cyrograf na skórze. Nowy Testament: „Nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym” (Mk 7, 18). Tak długo jak nie zczernisz serca jesteś czysty człowieku, tabernakulum.