Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

KOC, KLOC I RUS

1

Kaczyński wygrał niedzielne wybory we wszystkich okręgach. Oto nowi senatorzy PiS: Koc, Kloc i Rusiecki. W mediach o tym cicho. Pomimo precyzyjnie zaplanowanego „manewru brukselskiego” (ukrywanie nominacji premiera na „Króla Europy” do ostatniego momentu przed wyborami uzupełniającymi) w wykonaniu TOST tanky Tuska i Ostachowicza,  ludzie nie dali się nabrać. Nie pomogła nachalna propaganda sukcesu (poniedziałek: Krzywonos: mieliśmy papieża Polaka, teraz mamy Polaka prezydenta Europy). Na nic sztuczne pompowanie słupków przedwyborczych (sobota: Nowy sondaż: PO dostaje premię za Tuska. Pierwszy raz od miesięcy Platforma ma sporą przewagę nad PiS). Po co było robić ten bigos i ważyć piwo przedwyborcze? Po co osłabiać państwo (Hyc! – nagle znikają premier i wicepremier) w obliczu wojny przy granicy z Polską? Marność: kłamstwa, seks i taśmy kelnerów. Coraz więcej ludzi nie może już znieść propagandy w TV. Bierze pilota, robi mute, i  idzie do kuchni zrobić herbatę z melisą. Aktywni wzięli długopis jak bagnet na broń - i zagłosowali. I oto po uspokajającej herbacie mamy: Koc, Kloc i Rus. Nastroje społeczne wskazują na partię Kaczora. Niech żyją!

384 LATA

1

Gazetowe okładki z poniedziałku 1. września 2014 r.: „Nasz prezydent” – Gazeta Wyborowa. „Król Europy” – Super Express. „Najważniejszy człowiek w Europie” – Fakt. „Krzywonos: mieliśmy papieża Polaka, teraz mamy Polaka prezydenta Europy” – Gazeta Wyborowa Trójmiasto. Uff!… 370 mld dol. Z takim długiem zostawia nas liberał-aferał Tusk po 7 latach swojego administrowania (bo przecież nie rządzenia!). To 12 razy więcej niż komunista Gierek po 10 latach kierowania państwem (30 mld dol.). Dług Gierka spłacaliśmy przez 32 lata. Dług Tuska spłacimy za 384 lata. Prezydent? Król? Papież? Europy? Nie. Raczej: sprytny Księciuno Kaszuba. Kupił tytuł za nieswoje pieniądze. Teraz ustawiony do końca życia. Za naszą kasę.

NIEZŁY BIGOS

0

Przychodzi PRezydent do premiera:

- O, bigosu narobiłeś! Dobry?
- Nie lubię bigosu. Wolę mule.
- O, piwa też naważyłeś! Jak wyszło?
- Nie piję piwa. Wolę jałowcówkę.
- To po co to wszystko?
- Na jutrzejsze wybory uzupełniające do Senatu.

 

W najbliższą niedzielę wybory uzupełniające do Senatu odbędą się w trzech okręgach wyborczych: mazowieckim (powiaty: garwoliński, miński, węgrowski), śląskim (Rybnik, Mikołów, Czerwionka-Leszczyny) oraz w okręgu świętokrzyskim (powiaty: opatowski, ostrowiecki, sandomierski, skarżyski, starachowicki). W Senacie zwolniły się trzy fotele. Wyborcy wybiorą więc dwóch senatorów w miejsce odchodzących do Brukseli Bolesława Piechy (PiS) i Beaty Gosiewskiej (PiS). Jedno miejsce w Senacie zostało zwolnione po śmierci Henryka Górskiego (PiS) w maju tego roku.

Jutrzejsze wybory uzupełniające będą ważnym sprawdzianem dla Platformy Obywatelskiej. Tak ważnym, że licząc na efekt „Wow!” partia i media do ostatniego momentu trzymali „sprawę Tuska” w ścisłej tajemnicy. Ryzykując nawet chaos i destabilizację kraju (odejście premiera, wicepremiera) w czasie trwania rosyjskiej agresji przy granicy Polski. Poziom poparcia, jaki PO uzyska w niedzielnych wyborach odpowie na szereg pytań. Czy wybór Tuska na urząd w Brukseli przełożył się na wzrost notowań PO? Czy zatem opłaca się rozwiązywać Sejm, czy lepiej trwać do końca kadencji? Jeśli trwać, to ze starym rządem, czy może zdecydować się na „nowe otwarcie”?

Na razie obserwujemy pompowanie kiełbasy wyborczej: intensywny zachwyt mediów nad Tuskiem i Bieńkowską, bagatelizowanie konfliktu w PO, prezentowanie wzrostów słupków poparcia dla sitwy na fali udanego „manewru brukselskiego”.

Czy hura-entuzjazmu starczy do niedzieli? Rezultat wyborów poznamy w najbliższy poniedziałek.

NA KOPACZ CHAZANA

0

„Przysięgam Apollinowi lekarzowi i Asklepiosowi, i Hygei, i Panakei oraz wszystkim bogom jak też boginiom, biorąc ich za świadków, że wedle swoich sił i sumienia przysięgi tej i tej pisemnej umowy dotrzymam.

Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego.

Czyste i prawe zachowam życie swoje i sztukę swoją.

Jeżeli więc tej swojej przysięgi dochowam i jej nie naruszę, niech zyskam powodzenie i w życiu, i w sztuce, i sławę u wszystkich ludzi po wsze czasy; jeżeli zaś ją złamię i się jej sprzeniewierzę, niech mnie wszystko przeciwne dotknie.”

Tyle przysięga Hipokratesa.

W 2008 r. Ewa Kopacz przekonała do wykonania aborcji 14-letnią nastolatkę z Lublina. Agata długo broniła się przed zabiciem swojego dziecka, ale w końcu uległa.

W 2014 r. Bogdan Chazan został zwolniony z pracy za odmowę pomocy w wykonaniu aborcji.

Kto z wymienionych lekarzy był wierny przysiędze zawodowej?

MORDERCZE ŚLICZNOTKI

2

Czy to kibol w czarnej beemie stwarza największe zagrożenie na polskich drogach? Upakowany stabilnie w fotelu „lotniczym” brzuch piwny, przedramiona Popaye’a, tatuaże, na knykciach: L-O-V-E / C-W-K-S. Zdecydowanie robi kierownicą: Prawo, lewo! Lewo! Prawo! Pisk opon na zakręcie. Tłusty beat z podrasowanych głośników. Potężny subwoofer zapodaje z tyłu, powietrze wewnątrz sportowego auta drga w rytm basowej membrany. – Ymc, ymc! Międzywsiowa magistrala (- Wreszcie kawałek prostej drogi!…)  Późny wieczór. 140 na budziku.

Nie. To ślicznotka w Renault, Peugeocie lub Alfa Romeo. Kształtna szyja, cieniutki łańcuszek. Wypielęgnowana dłoń z papieroskiem, czerwone tipsy. Miękkim ruchem odgarnia za ucho włosy opadające na twarz. Diamentowy kolczyk ( cyrkonia?…). Łyp, w lusterko. - Makijaż OKo. Imprezka dość nawet udana… Jerzy wprost pożerał ją wzrokiem!… - dłoń z papieroskiem wraca na drążek biegów. Hrrrup! Trójeczka. Vivaldi w odtwarzaczu. Leciutki zapach alkoholu w kabinie.

W obu przypadkach dzwon na zakręcie. Potrąceni: nieoznakowana staruszka na przejściu lub rowerzysta (- Jak jedziesz baranie!…).

Wg statystyk prawdziwe zagrożenie na drodze stanowią nie młodzi fani szybkich samochodów i zespołów piłkarskich lecz eleganckie kobiety w średnim wieku, na dorobku. Aroganckie i pewne siły swoich świeżo zarobionych pieniędzy. Słuchając relacji lekarzy pogotowia spisujących protokoły powypadkowe, kibole stanowią nikły procent sprawców kolizji drogowych. Większość morderców w samochodach to zadbane kobiety (35-50 l.). Kierujące drogimi pojazdami, eleganckie i pachnące. Pewne siebie, choć na leciutkim rauszu. - Gdzie żeś lazł, dziadu! Normalnie wtargnął na przejście dla pieszych! Bezczelność! Je*any cyklista, k*rwa jego mać!… –  dość asertywne. Policjant bezradnie patrzy na sprawczynię kolizji. Potem zerka na lekarza. Doktor z obrzydzeniem odwraca się od wrzeszczącego potwora w tipsach.

„Młody” kocha swoją podrasowaną beemę, a w niej subwoofer. Prędkość to jego drugie imię! „Wolność / I dziewczyna młoda!…” – przepona pracuje jak tłok w silniku. Na bogato! Spojlery, zderzaki. Wyspawana klatka bezpieczeństwa. Profilowany fotel. Lotnicze pasy. Szybko jedzie, prowadzi pewnie…!  Nie bój się go, dziewczyny kolego! (- Ziuuu!…)  Zresztą, już pojechał. Strzeż się za to prawdziwych morderczyń drogowych - nowobogackich elegantek. Za młodu z chlebakiem po oazach, a teraz proszę! Porządne auto, na które starych nigdy nie było stać! Elegantki-arogantki. Mordercze ślicznotki. Ilona F. (41 l.), Katarzyna S. (44 l.), Joanna L. (36 l.), Otylia J. (31 l.). I inne, im podobne.

 

SZCZUREK Z TITANICA

2

Oto obserwujemy koniec Platformy Obywatelskiej. Formacji założonej przez TW i autorów tzw. nocnej zmiany, czyli zamachowców na rząd Jana Olszewskiego. Partii interesu, kręcenia lodów (Sawicka), hazardzistów i kleptomanów (Drzewiecka). Administrującej (bo przecież nie rządzącej!) „dzikim krajem” (Drzewiecki), przejętym i kierowanym przez resortowych macherów. Partii nieudaczników nie potrafiących napisać ustawy o łupkach, udrożnić autostrad i kolei, przeprowadzić śledztwa smoleńskiego (czarne skrzynki wciąż są w Rosji, tak samo jak wrak samolotu).

Szczurek, skoro tylko po wejściu do rządu zorientował się do jakiego stanu Platforma doprowadziła polskie państwo, od razu postanowił rozpocząć akcję odwożenia dzieci do szkoły służbową limuzyną (Fakt). Wyczuł pismo nosem! Idiotą nie jest. Błyskawicznie zrozumiał, że Titanic idzie na dno. Platforma kaputt. Szczurek to młodziak ambitny, nie chce mieć takiego fuck up’a w życiorysie. Nie pozwoli, żeby upadek rządu i rozpad zgniłej partii wiązano z jego nazwiskiem. A więc, jako się rzekło, z premedytacją wozi dzieci do szkoły za pieniądze podatników. Dziennikarze już to odkryli, super. Szczurek ma nadzieję, że szybko wywalą go z roboty. Zawsze to lepiej odejść z powodu takiej błahostki, niż np. za brak ustawy budżetowej.

No więc stoi wywalony Szczurek na brzegu i obojętnie patrzy, jak wytworne towarzystwo w panice próbuje wylewać kieliszkami wodę z tonącego okrętu. Na Titanicu przynajmniej grała muzyka, tu słychać tylko wszechogarniającą medialną wrzawę.

Za chwilę odwróci się na pięcie i kierując się w stronę nowego kontraktu, ostatni raz zagwiżdże „The Final Countdown”, profetyczną pieśń z czasów swej młodości. Od czasu objęcia stanowiska ministra finansów, gdy pojął skalę rozkładu państwa, gwizdał ją codziennie.

GIT NARRACJA

2

Ulubione słowo publicystów: narracja. Wszyscy szukają narracji. Jaką narrację przyjmie prezydent, premier. Komentatorzy doradzają następującą narrację. O co chodzi…?

Narracja – wypowiedź w dziele literackim lub filmowym, przedstawiająca ciąg następujących po sobie zdarzeń (słownik j. polskiego PWN).

Czyli chodzi o opowiadanie fikcji. Literackiej lub filmowej. Dlaczego zatem słowo to używane jest w kontekście bieżących wydarzeń politycznych? Czy chodzi o wciskanie kitu? Opowiadanie bajek? Zmyślonych historyjek? Czy bierzemy tu udział w jakichś zbiorowych czytankach? „Poczytaj mi tato narodu” w TV? Gdzie zatem jest rzeczywistość bez narracji?

Tusk już w środę podczas exposé wiedział, że odchodzi. Robił sobie ze wszystkich jaja. Uwielbia takie spektakle. Narracja na niby-poważanie. Że niby nie wie, że odchodzi. Tak zwana narracja „na aferę”.

Kopacz ma być premierem. Wszystko ustalone od weekendu. Obecnie trwa zaprzeczanie, ciągnięcie spektaklu, osłabianie państwa w kraju bez premiera. To tzw. narracja „na rympał”. Kto będzie premierem? My nic nie wiemy! Kopacz, Siemoniak… Lub odwrotnie. A może ktoś trzeci. Czyli narracja „doliniarska”. O PO ma się mówić, mówić ciągle, gadać, przedłużając gadać, mielić. Spektakl ma trwać tak długo, aż słupki parcia skoczą. Gadaj zdrów. Sprawne zarządzanie, zielona wyspa. Git narracja. Przedłużająca się ułuda, mydlenie oczu frajerom. Picera, plomba. Osłabiająca państwo fikcja, bajka. Gawęda. Narracja „z baśki”.

Czasem z medialnego szumu przebije się przekaz prawdziwy. Ledwo dosłyszalny jak w zagłuszanym Radiu Wolna Europa.  – Co oni mówią? Cicho tam, dzieciarnia! Ale szumi… O, trochę lepiej… Coś jakby: „**uj, dupa i kamieni kupa”. To tak wygląda rzeczywistość?…

Nauczmy się ich kochać. Premier i wicepremierka tak szybko odchodzą. Tak sprawnie. Tak dbają o swoje (bo przecież nie nasze!) interesy.

Jak daleko zaszedł cynizm w polityce, że kity wciska się o tak, na chama. W twarz plują i mówią, że deszcz pada. Git narracja git ludzi. Reszta to frajerzy.

DON T.

0

Program Miśka Koterskiego promowała sama Nina Terentiew. Uwierzyła w rekomendacje Wojewódzkiego, który zapewniał, że Misiek ma wielki talent. No i stało się. Misiek dostał tokszoł. I upadek jego był wielki. Pierwszego odcinka (z Saletą) nie dało się oglądać. Prowadzący Misiek nie potrafił ukryć zdenerwowania, zaliczał kiks za kiksem. Program nie posiadał żadnej dramaturgii. Dominowało wrażenie chaosu. Zaproszony Saleta siedział zażenowany, podobnie widzowie przed telewizorami. Okazało się, że protekcja i talent nie wystarczą do zrobienia kariery. Niezbędny jest towar deficytowy: Prawda.

Donalda promowała sama Angela Merkel. Uwierzyła w rekomendację Putina. No i stało się. Oto Don Tusk ma szansę zrobić własny szoł na dużej scenie – został królem EU (30.08.2014). I wszyscy wiemy, jak to się skończy. Już dziś lemingowi komentatorzy uprzedzają nadchodzące rozczarowanie pisząc, że „kompetencje przewodniczącego Rady Europy są przecież ograniczone, nie spodziewajmy się za wiele”, tudzież: „ośmieszył by się, gdyby chciał zrobić cokolwiek dla Polski”, itd., itp. Znają oni Tuska! Oj, znają! Dobrze go poznali przez ostatnie osiem lat! Picer, pozer, mistyfikator. Dwuminowy orator posępno-milusi. Mściwy Don. Cygarowy charyzmatyk. Kłamca. Zdrajca.

Misiek Koterski przez kilka lat nie mógł się podnieść po swoim wielkim telewizyjnym upadku. Wypłakiwał się w wywiadach dla prasy kolorowej. Narzekał na niszczące działanie szoł biznesu. Dobrych kilka lat wychodził z depresji. Obecnie gra podrzędną rolę w serialu na zachodniej licencji.

LISTEK FIGOWY

1

Nowy przewodniczący Rady Europy (2014) sprawnie wyjaśnił sprawę zestrzelenia samolotu malezyjskiego. Miał doświadczenie. W Smoleńsku poradził sobie przecież bardzo dobrze. Rosja niewinna. Putin поздравляет!

Z sukcesem wdrażał ustalenia Pakietu Klimatycznego. Niemiecka gospodarka kwitła w oparciu o zieloną energię (rozwijaną od lat 70). Węgiel był passé. Polacy dymili. Po nałożeniu grzywny na oczyszczanie powietrza wydali majątek! Pozostali bez szans na dogonienie Bundesgospodarki..! Angela ist glücklich!

Nowy „prezydent” UE zadbał o relacje z Rosją. Żeby nie powrócił temat polsko-amerykańskiej tarczy antyrakietowej, skutecznie zniechęcił Amerykanów do działań (17 września 2009 roku). Putin поздравляет!

Niemcy nie pozwoliły na rozmieszczenie natowskich baz w Polsce, mimo że u siebie mają ich 32. „Król” Europy” powiedział, że nie będzie skomentował. Angela ist glücklich!

Państwa położone bliżej rosyjskich złóż gazu płaciły w 2014 za dostawę więcej niż Francja i Niemcy leżące dalej. Polska finansowała francusko-niemiecki rabat płacąc za gaz najwięcej w UE! Putin поздравляет! Angela ist glücklich! Hollande satisfait!

Dopóki biedny finansuje bogatego (płacąc mandaty za dym, rezygnując z zysków od amerykańskich baz, dopłacając do cudzego gazu) dopóty pozycja niemieckiej gospodarki jest niezagrożona, a płaca minimalna w Niemczech wynosi cztery razy więcej niż w Polsce.

- Ale spoko’, co tàm! No phoblém, mamy dobhé alibi’, bien - powiedział Hollande. - Wszak nowy’ khól Europy’ jest Polakiém i phoszé, cicho siedzi’. Ani słowa khytyki’. A wiadomo’, że to wieczni’ malkontenci’ - cmoknął z zadowoleniem François.
- Ja, ja. Das ist wyciszony orator, miły dorobkiewicz..! Nasz kochany, Polonische, listek figowy… – przytaknęła Merkel Angela i uciekła wzrokiem. Francuz bokiem do lustra stawał na palcach i z wciągniętym brzuchem przypatrywał się z aprobatą swemu odbiciu. Targnął podbródkiem i posłał całusa w kierunku François w lustrze. Potem ścisnął pięści po obu stronach bioder i trzykrotnie tryknął lędźwiami:
- Łi! Łi! Łi…!
- Was er tut Schwein?…

DONALD EKSPORT

2
- Rzuć to w cholerę i jedź za granicę zarobić prawdziwe pieniądze! – żona do męża.
- Języka nie umiem, będą się ze mnie śmiać…- mąż do żony.
- Co z tego! Dawno się na szczęście wyleczyłeś z chorych ambicji! Kasa! – ona.
- Partia mi się rozpadnie. Ludzie się rozejdą… – on.
- **uj z partią! Jacy ludzie? Zegarkowe łapserdaki! Hazardowe szmaciaki! Pie*dol to! Kasę wreszcie zarób!
- Tato, jedź! Ja też więcej zarobię! Reklamy na blogu, wiesz! Product placement! Shopping! – córka.
- Tata, come on, ja znam angielski! Upchniesz gdzieś na jakiegoś asystenta! – Józef Bąk, czyli syn Michał.
- No ale tam będzie trzeba coś robić… – mąż i ojciec.
- A tam, od razu robić! Weźmiesz Józefa i Michała, oni wszystko za ciebie opie*dolą! Asystentów będziesz miał! Jedziesz i już! – żona.
- Powiedzą, że uciekam – mąż i ojciec. – Chociaż, jako mąż i ojciec…
- No popatrz, chłopaku! Brawo! Zamawiam na noc czyszczenie komina! Ha, ha, ha!