Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

CZY KOT IDZIE DO NIEBA?

1

- Gdzie jest Babcia jak umarła? – zapytała córeczka.
– Poszła do aniołków! – odpowiedział ojciec (lat 36, kierownik na zakładzie produkcyjnym, branża budowlana).
– A Dziadek jak umarł to gdzie jest?
– Też poszedł do aniołków!
- Wszyscy idą do aniołków?
– Tak, wszyscy.
– A Tata też pójdzie?
– Tata też.
– I Mama?
– Mama też.
– A ja?
– Ty też pójdziesz do aniołków!
– A Pusia (pies sąsiadów)? Czy Pusia też pójdzie do aniołków…?
– Hm, tak.
– Hura! Będę miała psa!

A teraz mówi Kot: „Prowadzimy z córką długie rozmowy. A kwestia Boga jest tą o której możemy rozmawiać godzinami, oczywiście uwzględniając perspektywę siedmiolatki. Mieliśmy kiedyś z żoną taki pomysł, żeby zrobić sobie zdjęcia ślubne w wielu obrządkach i pokazać dzieciom: są różne opcje, możecie wybrać. W życiu doświadczyłem tylko dwóch cudów – to dwójka moich dzieci. Kiedy rodzi się dziecko, nikt mi nie przetłumaczy, że ten piękny niemowlak ma grzech pierworodny, czyli jest w jakimś sensie spieprzony, i trzeba go ochrzcić, żeby ten grzech zmyć. Kurde, nie potrafię tego przyjąć. W związku z tym wysiadam z tego systemu.” (GW, 11-12.11.2014)

Można powiedzieć, że to proste poglądy prostych ludzi – budowlańca i aktora. Jeden buduje domy, drugi ludzkie emocje. Jeden mówi, że wszystko idzie do nieba po śmierci, nawet zdechły pies. Drugi nie ogarnia systemu, więc się obraża. Nie dziwota, bo wiara katolicka przerasta ludzkie pojęcie. Może to dowód na to, że nie została wymyślona przez człowieka…?
Św. Cezary Bus mówił: „Główną przyczyną obojętności religijnej wśród wielu katolików jest ignorancja religijna, posunięta zbyt często do religijnego analfabetyzmu”.
Gwoli wyjaśnienia: pies nie pójdzie do nieba bo nie ma duszy. Grzechu pierworodnego już nie ma, bo został uniewazniony przez Jezusa. Chrzest pomaga iść do raju, ale nie jest konieczny. Do nieba idą tylko wierzący oraz ci, którzy (jakimś cudem, a raczej pechem) nigdy nie mieli okazji usłyszeć o Chrystusie („Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” – Jn 14, 6).

MITORAJ

0

Życie w Pietrasanta zatrzymało się. Burmistrz włoskiego miasteczka zarządził żałobę (13.11.2015) w związku ze śmiercią i pogrzebem najznakomitszego przedstawiciela lokalnej społeczności. Polski rzeźbiarz Igor Mitoraj umarł w poniedziałek 06.11.2015.
Uczeń Kantora, Fidiasza, Donatella, Celliniego, Michała Anioła, kontynuator Magritte’a i Beksińskiego.
Odwaga i przekora – te cechy pozwalały mu tworzyć piękno pomimo modnych prądów.
Te cechy, i jeszcze skromność – robią artystę. Talent to każdy ma.
Jeszcze pokora.
Tę koniecznie należy w sobie wyrąbać, bo bez niej nie sposób być twórcą.

POLSKA MISTRZ

2

Sprawdza się zasada: Tuska nie ma , Polska mistrz.
A kysz, ruda zmoro!
Nie wracaj do nas nigdy, ryży pechu.

12.10.2014 r. wygraliśmy z Niemcami w piłce kopanej: dwa do zera. Spokojnie i w sposób zaplanowany. Najpierw Akradiusz Milik, potem Sebastian Mila strzelili Niemcom gola. Planowo, rozsądnie i z zimną krwią. Niemcy bezradni, Polska Mistrz. Brawo. Dobry Nawałki zespół.

Jeśli uwolnić naszą PL energię – nie mamy sobie równych. Stadion Narodowy przepłacony, trudno, świetnie.
Jednak rodzi się PL legenda, pomimo że WSI nam kula u nogi.
Żaden gender ani złe rządy nas nie zmogą.

SWETERKI CZARZASTEGO

0

Poniedziałek, sweter czerwony: Andrus mówi w TVN, że Smoleń przebrany za babę w kabarecie’70 to było pierwsze przedstawienie gender. Wiki mówi: W teatrach greckich (400 lat p.n.e.) mogli występować tylko mężczyźni. Wcielali się oni także w role kobiet. – Czyli chłop w sukience to gender czy raczej tradycyjna zgrywa? Oto pytanie.
Wtorek, kardigan pomarańczowy: prof. Monika Płatek mówi, że człowiek jest sześciopłciowy: homo-, hetero-, bi-, trans-, auto- i a-seksualny… – W młodości byłem hetero, ale… Sporo mam do nadrobienia.
Środa, blezer żółty: Lew-Starowicz mówi: Gender ma interesujacą koncepcję, jak kształtuje się płeć w warunkach kulturowych, ale zgubne i śmieszne są wszelkie przechyły. – Czyli przegięcia pały.
Czwartek, pulower zielony: Z notatnika: BDSM = Bondage / Discipline + Domination / Submission + Sadism / Masochizm (związanie / dyscyplina + dominacja / podległość sadyzm / masochism). Uff!… – Tęsknię trochę za siermiężnym komunizmem czasów PRL. Naturalność i nudyści, bobry i chomiki… Piękne czasy!
Piątek, swetr indygo: Bawimy się dzisiaj na Bal Drag Queen, czyli tańczymy queer na imprezie (sami znajomi dziennikarze). – Świetnie się odnajduję z moimi kolorowymi sweterkami.
Sobota, pulowerek fioletowy: Z notatnika: LGTB = Lesbian + Gay + Bi + Trans + Bisexual. – Żeby życie miało smaczek… He, he.

Niedziela, niebieska: (wreszcie niedziela!) Grom z jasnego nieba (olśnienie): Bóg przecież stworzył tęczę siedmiokolorową! Brakuje mi jednego swetra do pełni – brakuje niebieskiego!… Tu brakuje nieba! O, pedały nieszczęsne!… Brakuje wam nieba w tęczy LGTB! Dlatego szukacie tak rozpaczliwie… Brak Niebieskiego powoduje pustkę! Włazi w nią kazirodztwo, poliamoria i sześć orientacji na seks. Oto fałszywa wolność: każdemu wszystko wolno – mężowi, ojcu, mężojcu, mężomatce, surogatce… To – wolność…? Czy swawola? Wciąż o ciupcianiu gadają jak podlotki. Porno w teledyskach i w reklamie pasty do zębów… To – terror! Seks-niewola, przymus dupczenia. Szczęście…? Dziecinada. Szczęście wszak płynie z ograniczeń i niedostatku. Bogacze marzą o niedostatku – masowo głodują bo chcą być szczęśliwi i fit. Taki Beckham – jaki zabiedzony! Chudy i w samych slipach biega… Ścisła dieta, bo inaczej straci kontrakt! Ech, wolność!… – może do woli nie jeść, bidulek…!
No, ale mnie Bóg dał brzuch i rodzinny obiad dziś w niedzielę. Czas wypocząć i przywrócić myślom czystość, a rzeczom porządek.
Od poniedziałku znów mam tęczowy queer ride po stacjach TV. Więc piorę swetry kolorowe… Co robić, wybory idą! Sodoma i gomora we wszystkich kolorach, lecz bez Jednego.
Żal.

ROZWODNICY DO KOMUNII

0

O Rodzinie (05-16.10.2014) media najzwyczajniej kłamały: „Franciszek jest za komunią dla rozwodników!” lecz przecież tylko wtedy jeśli się rozwodnik ponownie nie ożenił (Mk 10, 11-12).

POCZUCIE MISJI

0

Spodnie pękły mu gdy tylko nachylił się by zasznurować buta. Trrrach…! No i co teraz…? Sam, w obcym mieście, godzina dwudziesta coś, karty bankomatowej nie wziął, a w portfelu raptem 15 złotych. Jutro rozmowa o pracę, specjalnie po to tu przyjechał. Ma się zaprezentować jako profesjonalista, a on co – z gołą dupą? Dobry humor go przynajmniej nie opuszcza. Dobryhumor to jego drugie imię. A imię trzecie to: konto-w-banku-zawsze-pełne. Obok zbudowali centrum handlowe, a on ma przy sobie laptopa. Pół godziny do zamknięcia. Sklep odzieżowy. Puściuteńki. Przecena spodni: -70%. O, tę parę poproszę. Mam tylko małą propozycję: zapłacę przelewem. Tu mam komputer. OK.? Wszystko zobaczy łaskawa Pani na ekranie. Pieniądze za spodnie przeleję w tym momencie pod pełną kontrolą Szanownej Pani. To jak będzie?
– No… to musi się kierowniczka zgodzić.
– To może Pani do niej zadzwonić? – (pani niechętnie dzwoni) – Proszę uprzejmie powiedzieć Kierowniczce, że komputer już tu stoi, wszystkie operacje można obserwować na ekranie. – (pani mówi, ale wyraźnie gra na „nie”).
– Nie. Kierowniczka powiedziała „nie!”.
Bo pieniądze poszłyby na konto do Warszawy, a one będą miały „minus” na sklepie. Czyli koniec handlowania, gościu, spadaj. Desperado chwyta się ostatniej deski ratunku:
- To ja mam propozycję. Pieniądze przeleję na pani prywatne konto, a jutro pani zapłaci za moje spodnie, które teraz zabieram…
- Panie! NIE…! – sprzedawczyni jest nieprzejednana. Wyraźnie chce mieć święty spokój.

Murarz domy buduje, krawiec szyje ubrania. Handlowiec … ich nie sprzedaje, bo będzie mieć „minus” na sklepie…? A wypindrzona pani w pustym butiku za odpicowaną ladą, gdzie jej bazarowy zmysł? Handlowa żyłka? Czemu nie wtrynia desperatowi spodni z dodatkowym paskiem albo np. z mniejszym upustem?
„A to za nietypową usługę…!”, nie puści szelmowsko oka, nie będzie targować się i przekomarzć, psując tym samym całą przyjemność kupna-sprzedaży.
Nie. Pani za ladą naburmuszona, nieufna, obrażona za burzenie spokoju.
Jakiego spokoju…? Przecież jest w pracy! Spokój w pracy? A co to jest, plaża? A gdzie poczucie misji handlowca? Sprzedawaj te spodnie kobieto, niech ci klient wyczyści magazyn!
Nie czujesz misji…? Nie masz powołania…? To po co pracować…? Jakże to – tylko dla pieniędzy…?
A wy inni handlowcy, politycy, dziennikarze, literaci, architekci, obywatele…. – również pełnicie swoje funkcje bez powołania…? Nie czujecie misji?… Cóż, to widać. Przecież normalnie oczy bolą od waszych „dokonań” robionych „na siłę” i bez poczucia misji polepszania Polski.
Jakaż to musi być udręka – pracować tylko dla pieniędzy…!

DUNIN, KARPOWICZ, GIL

0

Kinga Dunin zgwałciła 9-ciolatka mentalnego Ignacego Karpowicza. Potwierdza to pani redaktor Korwin:


http://www.pudelek.pl/artykul/71813/przykleila_mu_etykietke_ciota_po_czyms_takim_nie_podam_jej_reki/

 

Karpowicz dorzuca:


http://natemat.pl/118769,pisarz-ignacy-karpowicz-odpowiada-kindze-dunin-emocjonalny-wpis-na-fb-pelen-zwyklych-klamstw-ale-pieniadze-przelane

Czy Kinga Dunin jest już ścigana…? Za zgwałcenie dziewięcioletniego (mentalnie) Ignacego? Czy depczą jej już po piętach – znanej feministce?… W której TV można zobaczyć tę relację?…

Tymczasem gonią księdza Gila, bo to mniej ustosunkowany pedofil.

PRZYSZEDŁ ROZKŁAD JAZDY

2

Dokładnie: „Przyszły rozkład jazdy”. Jak się człowiek spieszy na pociąg, to rzeczywiście przeczyta „Przyszedł…”. W czasach buchającego marketingu można w pośpiechu uznać, że „przyszedł” zachęca do czytania rozkładu. No więc czytamy! Z którego peronu odjeżdża za chwilę nasz pociąg!? Jest! Z czwartego! No to biegiem! Jest! peron czwarty, nie ma pociągu…! Jeszcze nie przyszedł…? (przyszł…?) W megafonie cisza. Spóźnia się…? – Przepraszam, gdzie jest pociąg? – Właśnie odjechał z peronu pierwszego. – Jak to z pierwszego? Jest napisane: peron czwarty…? – Niestety, patrzył pan na nowy rozkład jazdy. Będzie obowiązywał dopiero za dwa tygodnie… – Nowy? A gdzie jest stary? Tzn. obecny? – A tu. – A czym się one różnią, jak się człowiek spieszy? – No, niczym.

Wańkowicz nazywał to „odłatwianiem”. Czyli umiejętnością zadziwiającego komplikowania przez urzędników spraw prostych. Oto wyszło zarządzenie o konieczności wywieszenia nowych rozkładów jazdy pociągów na dwa tygodnie przed ich wejściem w życie! Być może chciano „ułatwić” ludziom planowanie przyszłych podróży. Niestety, „przyszłe” rozkłady jazdy pociągów niczym wizualnie nie różnią się od „obowiązujących”! Mają taki sam format, taki sam żółty kolor. Może wystarczyło przekreślić te „przyszłe”  plakaty na ukos napisem: „Nowy rozkład jazdy obowiązujący od 12 października 2014 r.” , żeby zminimalizować możliwość pomyłki człowieka biegnącego na pociąg w obcym mieście? Ech!… Na kolei to samo co w polityce – brak wyobraźni, słaby język polski, niewystarczająca troska o klienta i zwyczajowe spraw „odłatwianie”.

W CZARNEJ D….

1

- Jakże zmieniła się Polska przez te 7 lat rządów PO! – zachwyca się Małgorzata Kidawa-Błońska w wywiadzie radiowym. – O, jak zmienia się Warszawa pod rządami HGW! Wystarczy spojrzeć dokoła! – pieje w radiu Hanna Gronkiewicz-Waltz. W domyśle: gdyby nie Tusk i rządy PO przez te 7 ostatnich lat, to cywilizacyjnie bylibyśmy w tzw. czarnej dupie. Dokładnie tak samo mówią apologeci poprzedniego systemu. Gdyby nie komunizm z jego powszechnością edukacji, w Polsce nie zlikwidowano by nigdy analfabetyzmu! Nie było by elektryfikacji wsi i powszechnego awansu społecznego! No to zacznijmy od końca. Awansując ludzi od pługa komuniści jakoś radzili sobie z problemem braku kadr bo wcześniej wymordowali polskie elity. Buraka można było przekształcić w prokuratora po zaledwie 3-letnim kursie „uzawodowiającym”! Elektryfikując, sowieci zadrutowali Polskę tak skutecznie, że do dziś w wielu miejscach nie można budować ze względu na przebiegające górą sieci wysokiego napięcia, nawet w miastach (!). Gdzieś na świecie umieli puścić prąd w ziemi. Ale rusek nie umi, bo ukradł. Więc drutuje powietrze. Analfabetyzm likwidowano w polskich majątkach ziemskich już przed wojną (opisuje to m.in. Maria Rodziewiczówna), w tym za sprawą Konrada Prószyńskiego (pozytywista, twórca chłopskich elementarzy). Obecnie, jak wiadomo, to dzięki Tuskowi mamy dziś w Polsce smartfony, tablety i oświetlenie ledowe. O, dzięki Tusku możemy sobie dziś poświecić ledem w czarnej d…. Wciąż nie możemy się z niej wydostać! Donald nam tego nie ułatwił, o nie! Po 89. roku wystawiliśmy z niej zaledwie palec. Wolnościowy fuck kontra zwieracz PO.

DODA REAKTYWACJA

0

Doda – królowa obciachu, kiczu, bezguścia, Majdana, premiera exTuska, zderzaków, wampów, tabloidów, nastolatek, blachar, cinkciar, niskich lotów, portali plotkarskich, klubów piłkarskich… – Bardzo lubię Dorotę – wcina się Maryla Rodowicz. „Doda” - płyta Rabczewskiej (Universal Music 2011) inspirowana okultyzmem, New Age i związkiem z satanistą, przyczyniła się do gwałtownego upadku celebrytki. Doda zniknęła z tabloidów! Rodzice nastolatek nie polubili satanizmu i zamiany sukienek idolki z różowych na czarne – więc łaps! za pilota i – OFF!  Jeszcze wołała celebrytka, że jest elfem, kosmitką, jeszcze ściągnęła majtki na ściance, dała z liścia (czy też z baśki – po owsiakowemu) Szulimównie – na nic to wszystko…! Publika odwróciła głowy. Pilot ciach! – i do widzenia. A już tak dobrze żarło..! Dopiero co wystąpiła Elektroda na żywo w TVN dla samego Tuska (ksywa RYŻY, oby nigdy nie wyłysiał!) w programie Sekielskiego i Mrozowskiego (25 stycznia 2010 r.). Żarło i nagle – zdechło…! Można zaryzykować tezę, że spektakularny kolaps dotyczy każdego kto zetknął się ze specyficzną karmą Ryżego (casus Sawicka, Sienkiewicz, Seremet, Lasek, Nowak, Dorn, Kamiński Miś, Kopacz…). Och, gdyby wcześniej ktoś biednej Dorotce powiedział, że lepiej trzymać się od niego z daleka! I od jego technik manipulacji…! Że to czyste ZŁO…! Że owego właśnie feralnego wieczoru, gdy Ryży (oby nigdy nie wyłysiał…!) oddawał się celebryckiemu high life gapiąc się w Dodę niczym w malowane wrota, właśnie w tym samym czasie Putin z Ławrowem przybijali piątkę, bo uknuli finałową rozgrywkę. Zmanipulowali polskiego premiera suflując mu rozdzielenie państwowych wizyt w Katyniu planowanych w kwiecień 2010 r. Tu celebra – tam polityka. Tu Dody uda, a tamtym znowu się udało rozegrać Polskę. Telewizyjny uśmiech Ryżego zastygł mu na twarzy przez całą resztę roku 2010. I do końca życia: Popatrzcie tylko, jak on się „uśmiecha” – grymas to sromotny i szpetny. Kysz, zmoro! Idź stąd Ryży, bądź sobie Tuskiem gdzie indziej! No więc Polska wreszcie bez Donalda - zapowiada się siedem lat tłustych! O, takiej okazji nie można przegapić…! Doda też się po porażce płyty otrząsła – i już napiera! Oto zaledwie wycinek jej wrześniowej kampanii tabloidowej A.D. 2014 (pisownia oryginalna): „Doda w maksi sukience”, „…Eksponuje pupę (i pręży zgrabne nogi)”, „..Ze swoją idolką Britney”, „…Pozuje z mamą i babcią!”, „…Pokazała zdjęcie chorego kręgosłupa!” Każdy orze, jak może. Więc oraj, Doda! O-raj! Bez Tuska musi nam się wreszcie udać…!