Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

PAWŁOWICZ

0

W środę 17. grudnia 2014 r. o godz. 22:30 poseł Krystynę Pawłowicz dopadł głód. To się zdarza. Dobrze mieć przy sobie na taką okoliczność przekąskę. Aneta Kręglicka: „Zawsze mam przy sobie torebkę migdałów na czarną godzinę gdy dopada mnie głód. Orzechy to doskonała przekąska, dostarczająca zbilansowaną ilość białka, węglowodanów i tłuszczu”. Pawłowicz pokonała słabość zjadając sałatkę z zielonych liści. W przerwie dopchnęła hamburgerem. Wywołało to oburzenie sali sejmowej. Padały okrzyki: „Stołówkę sobie zrobiła!”, „Mlaska i nie wie co się dzieje!”, „Talerze wynieś!” – to tylko co bardziej parlamentarne okrzyki posłów. Media mainstreamu doniosły, że Pawłowicz nie pozostała dłużna: „Ty chamie, stul pysk!” oraz „Zamknij ryj!” – w ten ponoć sposób tonowała wzburzenie posłów (Monika Olejnik, GW 19.12.2014). Ci, co nie ufają Gazecie Wyborczej, sięgnęli po stenogram z 83. posiedzenia Sejmu w internecie. Dzięki performensowi posłanki Pawłowicz ludność mogła przeczytać o nocnym zamachu PO-PSL na ustawę zasadniczą. Próbowano dokonać zmiany Konstytucji w celu sprzedaży lasów państwowych w „przypadkach uzasadnionych odrębną ustawą”, wynikających z celów publicznych lub celów zrównoważonej gospodarki leśnej. Konstytucja została uratowana pięcioma głosami PiS i koalicji Ziobrystów z Gowinowcami.
Dodajmy, że zmiana najważniejszej ustawy RP głosowana była dopiero trzeci raz w ciągu ostatnich 9 lat. Tym razem działo się to z pominięciem Komisji Konstytucyjnej, a to precedens wprowadzany ciemną nocą.

Jako bonus zdumiony obywatel przeczytał o zmarłym Kazimierzu Świtoniu, bohaterze stanu wojennego. Na jego pogrzebie (08.12.2014) w Katowicach-Bogucicach zabrakło jakiejkolwiek delegacji państwowej. Na pochówku Jaruzelskiego (30.05.2014) był hymn Polski i salwa kompanii reprezentacyjnej.

AGENCI Z WSI

0

Aman to izraelski wywiad wojskowy. Ochrony strategiczne interesy państwa. Polscy oficerowie od Andersa stworzyli go w 1948 r. Stąd powstał Mosad, najbardziej skuteczna agencja wywiadowcza świata (obok rosyjskiej GRU i amerykańskiej CIA).

Sowiecki wywiad GRU (Главное Разведывательное Управление) zainstalowano w Polsce w roku 1944 pod nazwą: Główny Zarząd Informacji. Działał on w PL pod kolejno „spolszczonymi” nazwami (Wojskowa Służba Wewnętrzna – 1957, Zarząd II Wywiadu i Kontrwywiadu Sztabu Generalnego WP – 1990, Wojskowe Służby Informacyjne – 1991). W roku 2008 został rozwiązany decyzją Sejmu (375 posłów głosowało za, 48 przeciw – w tym Bronisław Komorowski). Kierownicze funkcje w wojskowych służbach wywiadowczych i wewnętrznych do 1953 r. pełnili oficerowie sowieccy. Dopiero po grudniu 1953 r. do tych stanowisk zostali dopuszczeni polskojęzyczni komuniści, wcześniej szkoleni w Moskwie. WSI to służby odpowiedzialne za masowe represje prowadzone wśród żołnierzy Wojska Polskiego, Armii Krajowej (AK), Wolności i Niezawisłości (WiN), Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) oraz ludności cywilnej. Z takiego środowiska wywodzą się bezideowi zdrajcy narodu nastawieni na indywidualny zysk, „biznesmeni” z czasów stanu wojennego, złodzieje majątku narodowego z okresu transformacji (afera FOZZ i inne, montownie komputerów i komputeryzacja urzędów na bazie przemycanej elektroniki, wyłudzanie VAT-u z fałszowanie ropy z oleju opałowego, szołbiznes, kinematografia i dystrybucja, TV i zyski z reklam, handel bronią, itp. itd.).
Gdyby do walki z tym śmiercionośnym środowiskiem wiele lat temu przystąpił premier Tadeusz „siła spokoju” Mazowiecki, to udało by się przyspieszyć odbudowę Polski po komunie. Tyle czasu by zaoszczędzono!… Jednak wtedy pan premier z miłego „żółwia” zmieniłby się w „demona” straszącego do dziś po mediach na wzór Macierewicza. Bo nie niszczy się mafii bezkarnie.

Wywiadem izraelskim kieruje rząd (premier), dzięki temu nie ma możliwości podejmowania działań sprzecznych z interesem kraju.

DŁUGOPIS JAK BAGNET NA BROŃ

0

21.05.2011, g.6:00. Warszawa. Studenta Robura obudziło głośne walenie do drzwi. Zaspany wstał i otworzył drzwi. Nie zdążył ziewnąć gdy do mieszkania wtargnęło ośmiu uzbrojonych antyterrorystów. Skuli lokatora i powalili go na ziemię, po czym rozpierzchli się po pokojach. Zabezpieczali obiekt: Wrzaski zza szafy, laserem w akwarium, świeca dymna zza szezlonga, granat ogłuszający – Nie ruszać się!!! Nie oddychać!!! – wrzeszczał antyterrorysta do ucha studentowi  powalonemu w pidżamie na podłodze . Tamten leżał bez ruchu z rękoma skutymi na plecach.

A gdy się wypaliło
i opadł kurz nad blatem…
Na stole odnaleźli
kubek z ostygłą kawą.

A obok na stole znaleźli komputer. A na nim dowody zbrodni (- Hasło!  - Suchary!…): Dowcipy o prezydencie Komorowskim.
- Biedziłem się nad nimi do późna w nocy – biadolił Antykomor, upokorzony zdradzeniem hasła. Okazał niską odporność na lufę automatu przytkniętą do skroni.
- Oddychać! – agent łaskawie zwolnił uścisk kolanem na plecach pąsowiejącego na podłodze Roberta. – Zabieramy to! – dowódca brygady antyterrorystycznej wskazał brodą na sprzęt elektroniczny. – I jak komuś piśniesz, że cię za króla Bula służby naszły o szóstej rano to… – pociągnął kciukiem po szyi. Dotarło. Krople zimnego potu wystąpiły na czoło Antykomora.
Tymczasem ośmiu zbirów wybiegło dudniąc profetycznie po klatce schodowej:  - Du, du, da!…

20.11.2014 r. o godz. 21.00. Warszawa. Podczas trwającego obywatelskiego protestu w siedzibie PKW przeciw fałszowaniu wyborów policja zatrzymała dziennikarzy, którzy relacjonowali okupację budynku – fotoreportera PAP oraz dziennikarza TV Republika. Zatrzymali ich na 48 h. – Tak się bawi, tak się bawi wła-dza PO…! Du, du, da!…

18.06.2014. 18:00. Warszawa. Do redakcji tygodnika „Wprost” wkroczyła policja w celu zabrania komputera z nagraniami rozmów polityków (tzw. afera taśmowa). Policja zagroziła użyciem siły jeśli naczelny latkowski nie odda nośników. – Nie oddam…! – zapiszczał dziennikarz i przycisnął komputer do piersi. Doszło do gorszącej szarpaniny, a  zdjęcia z tej akcji wyciekły do mediów. Wyważono drzwi do gabinetu, zdemolowano biurowe sprzęty.  - Du, du, da!…

Następnego dnia Robur, wciąż rozcierając ślady po kajdankach na nadgarstkach, trawestował na fejsie:

Kiedy przyjdą podpalić twój dom,
ten, w którym mieszkasz – Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi. Długopis w dłoń!
Wykurz ich!

 

CZESŁAW MILCZY

0

Krzyż „płonący” białymi lampkami choinkowymi przed domem Czesława Kiszczaka podczas pikiety w 33. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w nocy z 12/13 grudnia 2014 r. był rodzajem performansu zapadającym w pamięć. Symbolika dyskusyjna, bo płonący krzyż (fiery cross) to szkocki znak zemsty. Mocny symbol, kameralna pikieta. Skromnie, żeby nie rzec biednie. Dużo weteranów, młodzieżówka PiS, gwiazdy Płużański i Semka. 1/3 stanu to dziennikarze i tajniacy. Wadliwe (sprzęgające) nagłośnienie imprezy, ledwo słyszalne gitarowe plumkanie i śpiew barda Piekarczyka, niepewność co do obecności Kiszczaka w domu tworzyły ogólną atmosferę beznadziei co do ukarania twórców Stany Wojennego. A jednak prosta mowa „tak-tak, nie-nie” siostry zamordowanego księdza Sylwestra Zycha (zm. 11.7.1989, lat 39) wzruszała. Skromne świadectwo i pokorne. „A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt5,37).

MARSZ 13-go

0

„Patelnia” buzowała dźwiękami w grudniową sobotę 13-go. Pstryk aparatów fotograficznych nad koksownikami przy SKOT-ach, jazgot wuwuzeli i pojedyncze okrzyki manifestantów unosiły się nad stacją metra „Warszawa Centrum”, w przejściu pod Marszałkowską kapela z Chmielnej rżnęła wesoło, tłumy ludzi szły na zbórkę przy Placu Trzech Krzyży.
- Znaczki z Piłsudskim. Plakietki „Bóg, honor, ojczyzna”. Małe po trzy złote, duże po pięć – informował uliczny sprzedawca.
- Po ile flaga?
- Za darmo, jeśli będzie się ją nosiło. Ja jestem z PiS-u, ja flagą nie handluję.
- Post-ko-muna do la-mu-sa! – głośne skandowanie przeszło w „Post-ko-muna Do-nald Tu-ska”! Dowcip taki, czy projekcja?
Flagi załopotały, tłum ruszył. Wśród pokrzykiwań i narastającego jazgotu. – Czy będą dziś burdy i niepokoje? – zapytał panią TV reporter. – Wykluczone – odpowiedziała zapytana. – W związku z dzisiejszą 33. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego władza nie zdecyduje się tym razem na żadne prowokacje. Bo by stanęła tam gdzie ZOMO.
Nie ma mrozu, pogoda dopisała. Aleje Jerozolimskie wypełnione sztandarami. – O, patrz jaka elegancka restauracja. „Exclusive” ma napisane. Ciebie z twoją emeryturą nigdy nie będzie stać, żeby tam zamówić ośmiorniczki! Ha, ha – rzuciła kobieta gdzieś z tyłu. – Ten blichtr, ta celebrycka elegancja są obrzydliwe bo tuczą się na biedzie społecznej – odpowiedziała jej koleżanka. Pochód przystanął pod Kancelarię Rady Ministrów.
- Zło-dzie-je! Zło-dzie-je! – głośno skandując ludzie dali upust frustracji.
- Nie lękajcie się…,! – odpowiedział im Prezes. – … jeśli mogę nawiązać do słów największego Polaka. Nie lękajmy się wygrać!
- Zwy-cię-ży-my! – odpowiedzieli mu wśród oklasków i wiwatów. Potem rozeszli się w spokoju. Grupa roześmianych manifestantów z prowincji zrobiła sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie na tle siedziby rządu. Ustawili flagi.
- Jesteśmy! Wszyscy razem!

SYMBOLIKA WROGA

0

W filmie „Pokłosie” (2012) pokazano jak ludzie inspirowani przez sowiecką propagandę „gonili Żyda” po wioskach. Konsekwencją sowieckiego „rządzenia poprzez podział” był szereg symbolicznych działań typowo sowieckich. Np. brukując macewami wiejską drogę sowieci symbolicznie deptali i poniżali Żydów. Filmowego bohatera ukrzyżowano na drzwiach od stodoły, można rzec: po komorusku („polski lotnik to jest taki, że jak trzeba będzie to nawet poleci na drzwiach od stodoły” – powiedział Komorowski, laureat plebiscytu Srebrne Usta, organizowanego przez PRIII Polskiego Radia w 2002 roku).
Podczas toczącej się obecnie wojny na Ukrainie Kijów próbuje odciąć się od Kremla propagandy, m. in. poprzez demontaż pomników Lenina. Ostatnio Lenina zdjęto w miejscowości Rzyszczów nad Dnieprem, na terenie dawnej PL. Okazało się, że do budowy cokołu idola Rosjanie wykorzystali polskie nagrobki z katolickiego cmentarza przy kościele Trynitarzy w Rzyszczowie. Z tablic polskich grobów zbudowali Sowieci cokół pomnika wodza rewolucji. Kościół wysadzili w powietrze w roku 1985 i ogłosili: Boga niet w Rzyszczowie.
Symbolicznymi pomnikami Sowieci próbowali zdominować gwałconą przestrzeń (bo przecież nie „wyzwalaną”) Polski. W czasie zaborów symbolem rosyjskiego panowania na ziemiach polskich była 70-metrowa dzwonnica symbolicznie wbita w samo serce miasta, przy cerkwi wystawionej na placu Saskim. Oczyścił to miejsce fizycznie Piłsudski, wysadzając ruską instalację w powietrze, a duchowo papież JPII, wypowiadając słowa: – Niech zstąpi Duch Twój…! I odnowi oblicze tej ziemi!
Prezydent Warszawy HGW myśli inaczej o radzieckich symbolach: – Ja oswoiłam sobie Pałac Kultury i mi on nie przeszkadza – stwierdziła przed wyborami samorządowymi Hanna Gronkiewicz-Waltz sięgając po samorządowy stolec. A niech ma.

OPĘTANIE GERARDA

0

Gerard Depardieu od dłuższego czasu słyszy głosy. – Mam obsesję na punkcie odgłosów w moim ciele: bicia mojego serca , bulgotania moich wnętrzności, trzeszczenia w moich stawach. Ta fobia stała się nie do zniesienia, dlatego muszę pić, żeby tego nie słyszeć, na przykład kiedy jestem sam w pokoju hotelowym. W przeciwnym razie zwariowałbym. Mogę zasnąć dopiero wtedy, gdy jestem kompletnie pijany -  zwierza się francuski aktor. Gerardowi Depardieu ostatnio coraz częściej zdarza się bluzgać podczas wieczorków poetyckich. Na reklamie wali pięścią w stół i krzyczy w obcym języku. Słyszenie głosów, bluzgi, mówienie obcymi językami – to może być skutek przebywania zbyt blisko Kremla, w kręgu oddziaływania panującego tam Wolanda Ezechielowicza. Miejsce Złemu na moskiewskim wzgórzu poszerzono w 1918 roku, kiedy przy osobistym udziale Lenina zdecydowano o likwidacji budynków sakralnych Kremla Moskiewskiego. Do 1932 roku zburzono m.in. monaster Wniebowstąpienia Pańskiego, rok później rozebrano Sobór Zbawiciela w Borze. Od tego czasu Kreml pozostaje jedyną na świecie siedzibą rządową odgrodzoną wysokimi murami od ludzi. Jakby dla obrony przed własnym religijnym społeczeństwem. „Owi zajadli socjaliści i komuniści są zarazem tak straszliwymi kutwami, jakby wręcz byli opętani…” – mówi Dostojewski (Biesy, 1873). „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro” – cytuje słowa Goethego Woland (Bułhakow, Mistrz i Małgorzata, 1932). Słyszenie głosów, bluzgi i mówienie nieznanymi językami to podstawowe objawy opętania. „Dumny z bycia Rosjaninem!” – krzyczy w obcym języku Gerard Depardieu i wali pięścią w stół.

SŁUPSK

0

- Nic z tego nie będzie – zaśpiewał zespół LemOn.
Ludzie na Palikota już nie głosują, gdyż rozpoznali w nim oszusta. Pan Dildo zużył się zupełnie i jest obecnie na politycznym wylocie. Nie pomogło uporczywe lansowanie go na okładkach Gazety Wyborczej. Umarł lewy król, niech żyje król! Więc: myk! – i już mamy Roberta Biedronia.
Wybrany w ostatnich wyborach prezydent Słupska działacz LGTB, pederasta, matador rzekomej „polskiej homofobii”. Tęczowy rycerz lewicy. Z przodu jego koń, z tyłu boląca d*pa.
- W moim przypadku boląca pupa to znaczy, że było dobrze… – popisał się Biedroń w ESKA TV (2012). Buławę dzierżąc w dłoni gna pod sztandarem: Dżender – wojna, nie Święta! I znowu ma wspomaganie: okładki w GW, wywiady, radio, TV. Lecz skończy się tak, jak z Palikotem: żel, ups! tzn. – żal. Bo ideologie zawsze wiodą do ludzkiej krzywdy.
„Mieszkańcy Słupska szykujcie dupska” – antycypują kibole.

- Z tego nic nie będzie – koniec pieśni, Biedroń, wyłączył radio i wydymał usta.

CZŁONEK MĄDRY

0

- Nie za bardzo wiemy, jaki jest prawdziwy wynik wyborów ostatnich wyborów do sejmików – powiedział Czarzasty w radiu (09.12.2014). – Nie bez powodu przecież Państwowa Komisja Wyborcza podała się do dymisji – dodaje. – Wyborcza książeczka do głosowania została zatwierdzona do użytku, a jednak w instrukcji i w reklamach TV tłumaczono ludziom, że oddanie prawidłowego głosu w wyborach polega na postawieniu jednego krzyżyka na jednej kartce do głosowania. W tej sytuacji nie dziwi 20% głosów nieważnych. I członkowie PKW to wiedzą, dlatego podali się do dymisji. Czy ktoś widział kiedyś jakąś dymisję bez powodu? Ja jestem członkiem SLD mądrym – kończy w swoim stylu.
Radio to teatr wyobraźni. Wyobraźmy sobie mądrego Czarzastego… Jednak nie – wyobraźnia ma granice. Przeprowadźmy prostsze ćwiczenie: pan Włodzimierz usiadł dziś w radiu w jednym ze swych kolorowych sweterków. Konkretnie w żółtym (wg teorii terapii kolorami, kolor żółty działa korzystnie na układ trawienny i poprawia stan skóry; stymuluje pracę mózgu, pamięć i logiczne myślenie.
Siedzi Czarzasty w radiu po śniadaniu zarumieniony i logicznie myślący. Gada z sensem. To sukces. Jeszcze nie mądrość, ale już – inteligencja. Umiejętność myślenia w wyniku łączenia wyborczych zdarzeń.

DOMKI W SŁUPSKU

0

Tik, tak
Zegarek Nowaka
Wstęga Möbius’a
Słupsk Biedronia

Czas ucieka
Szkoda dnia na mydlenie
oczu!

Męża potrzeba silnego!
Nie z mydła i wazeliny!

Hej Zabłocki
Ze Słupska
Weź że się do roboty

po Bożemu.