Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

NIEZŁY BIGOS

0

Przychodzi PRezydent do premiera:

- O, bigosu narobiłeś! Dobry?
- Nie lubię bigosu. Wolę mule.
- O, piwa też naważyłeś! Jak wyszło?
- Nie piję piwa. Wolę jałowcówkę.
- To po co to wszystko?
- Na jutrzejsze wybory uzupełniające do Senatu.

 

W najbliższą niedzielę wybory uzupełniające do Senatu odbędą się w trzech okręgach wyborczych: mazowieckim (powiaty: garwoliński, miński, węgrowski), śląskim (Rybnik, Mikołów, Czerwionka-Leszczyny) oraz w okręgu świętokrzyskim (powiaty: opatowski, ostrowiecki, sandomierski, skarżyski, starachowicki). W Senacie zwolniły się trzy fotele. Wyborcy wybiorą więc dwóch senatorów w miejsce odchodzących do Brukseli Bolesława Piechy (PiS) i Beaty Gosiewskiej (PiS). Jedno miejsce w Senacie zostało zwolnione po śmierci Henryka Górskiego (PiS) w maju tego roku.

Jutrzejsze wybory uzupełniające będą ważnym sprawdzianem dla Platformy Obywatelskiej. Tak ważnym, że licząc na efekt „Wow!” partia i media do ostatniego momentu trzymali „sprawę Tuska” w ścisłej tajemnicy. Ryzykując nawet chaos i destabilizację kraju (odejście premiera, wicepremiera) w czasie trwania rosyjskiej agresji przy granicy Polski. Poziom poparcia, jaki PO uzyska w niedzielnych wyborach odpowie na szereg pytań. Czy wybór Tuska na urząd w Brukseli przełożył się na wzrost notowań PO? Czy zatem opłaca się rozwiązywać Sejm, czy lepiej trwać do końca kadencji? Jeśli trwać, to ze starym rządem, czy może zdecydować się na „nowe otwarcie”?

Na razie obserwujemy pompowanie kiełbasy wyborczej: intensywny zachwyt mediów nad Tuskiem i Bieńkowską, bagatelizowanie konfliktu w PO, prezentowanie wzrostów słupków poparcia dla sitwy na fali udanego „manewru brukselskiego”.

Czy hura-entuzjazmu starczy do niedzieli? Rezultat wyborów poznamy w najbliższy poniedziałek.

NA KOPACZ CHAZANA

0

„Przysięgam Apollinowi lekarzowi i Asklepiosowi, i Hygei, i Panakei oraz wszystkim bogom jak też boginiom, biorąc ich za świadków, że wedle swoich sił i sumienia przysięgi tej i tej pisemnej umowy dotrzymam.

Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego.

Czyste i prawe zachowam życie swoje i sztukę swoją.

Jeżeli więc tej swojej przysięgi dochowam i jej nie naruszę, niech zyskam powodzenie i w życiu, i w sztuce, i sławę u wszystkich ludzi po wsze czasy; jeżeli zaś ją złamię i się jej sprzeniewierzę, niech mnie wszystko przeciwne dotknie.”

Tyle przysięga Hipokratesa.

W 2008 r. Ewa Kopacz przekonała do wykonania aborcji 14-letnią nastolatkę z Lublina. Agata długo broniła się przed zabiciem swojego dziecka, ale w końcu uległa.

W 2014 r. Bogdan Chazan został zwolniony z pracy za odmowę pomocy w wykonaniu aborcji.

Kto z wymienionych lekarzy był wierny przysiędze zawodowej?

MORDERCZE ŚLICZNOTKI

2

Czy to kibol w czarnej beemie stwarza największe zagrożenie na polskich drogach? Upakowany stabilnie w fotelu „lotniczym” brzuch piwny, przedramiona Popaye’a, tatuaże, na knykciach: L-O-V-E / C-W-K-S. Zdecydowanie robi kierownicą: Prawo, lewo! Lewo! Prawo! Pisk opon na zakręcie. Tłusty beat z podrasowanych głośników. Potężny subwoofer zapodaje z tyłu, powietrze wewnątrz sportowego auta drga w rytm basowej membrany. – Ymc, ymc! Międzywsiowa magistrala (- Wreszcie kawałek prostej drogi!…)  Późny wieczór. 140 na budziku.

Nie. To ślicznotka w Renault, Peugeocie lub Alfa Romeo. Kształtna szyja, cieniutki łańcuszek. Wypielęgnowana dłoń z papieroskiem, czerwone tipsy. Miękkim ruchem odgarnia za ucho włosy opadające na twarz. Diamentowy kolczyk ( cyrkonia?…). Łyp, w lusterko. - Makijaż OKo. Imprezka dość nawet udana… Jerzy wprost pożerał ją wzrokiem!… - dłoń z papieroskiem wraca na drążek biegów. Hrrrup! Trójeczka. Vivaldi w odtwarzaczu. Leciutki zapach alkoholu w kabinie.

W obu przypadkach dzwon na zakręcie. Potrąceni: nieoznakowana staruszka na przejściu lub rowerzysta (- Jak jedziesz baranie!…).

Wg statystyk prawdziwe zagrożenie na drodze stanowią nie młodzi fani szybkich samochodów i zespołów piłkarskich lecz eleganckie kobiety w średnim wieku, na dorobku. Aroganckie i pewne siły swoich świeżo zarobionych pieniędzy. Słuchając relacji lekarzy pogotowia spisujących protokoły powypadkowe, kibole stanowią nikły procent sprawców kolizji drogowych. Większość morderców w samochodach to zadbane kobiety (35-50 l.). Kierujące drogimi pojazdami, eleganckie i pachnące. Pewne siebie, choć na leciutkim rauszu. - Gdzie żeś lazł, dziadu! Normalnie wtargnął na przejście dla pieszych! Bezczelność! Je*any cyklista, k*rwa jego mać!… –  dość asertywne. Policjant bezradnie patrzy na sprawczynię kolizji. Potem zerka na lekarza. Doktor z obrzydzeniem odwraca się od wrzeszczącego potwora w tipsach.

„Młody” kocha swoją podrasowaną beemę, a w niej subwoofer. Prędkość to jego drugie imię! „Wolność / I dziewczyna młoda!…” – przepona pracuje jak tłok w silniku. Na bogato! Spojlery, zderzaki. Wyspawana klatka bezpieczeństwa. Profilowany fotel. Lotnicze pasy. Szybko jedzie, prowadzi pewnie…!  Nie bój się go, dziewczyny kolego! (- Ziuuu!…)  Zresztą, już pojechał. Strzeż się za to prawdziwych morderczyń drogowych - nowobogackich elegantek. Za młodu z chlebakiem po oazach, a teraz proszę! Porządne auto, na które starych nigdy nie było stać! Elegantki-arogantki. Mordercze ślicznotki. Ilona F. (41 l.), Katarzyna S. (44 l.), Joanna L. (36 l.), Otylia J. (31 l.). I inne, im podobne.

 

SZCZUREK Z TITANICA

2

Oto obserwujemy koniec Platformy Obywatelskiej. Formacji założonej przez TW i autorów tzw. nocnej zmiany, czyli zamachowców na rząd Jana Olszewskiego. Partii interesu, kręcenia lodów (Sawicka), hazardzistów i kleptomanów (Drzewiecka). Administrującej (bo przecież nie rządzącej!) „dzikim krajem” (Drzewiecki), przejętym i kierowanym przez resortowych macherów. Partii nieudaczników nie potrafiących napisać ustawy o łupkach, udrożnić autostrad i kolei, przeprowadzić śledztwa smoleńskiego (czarne skrzynki wciąż są w Rosji, tak samo jak wrak samolotu).

Szczurek, skoro tylko po wejściu do rządu zorientował się do jakiego stanu Platforma doprowadziła polskie państwo, od razu postanowił rozpocząć akcję odwożenia dzieci do szkoły służbową limuzyną (Fakt). Wyczuł pismo nosem! Idiotą nie jest. Błyskawicznie zrozumiał, że Titanic idzie na dno. Platforma kaputt. Szczurek to młodziak ambitny, nie chce mieć takiego fuck up’a w życiorysie. Nie pozwoli, żeby upadek rządu i rozpad zgniłej partii wiązano z jego nazwiskiem. A więc, jako się rzekło, z premedytacją wozi dzieci do szkoły za pieniądze podatników. Dziennikarze już to odkryli, super. Szczurek ma nadzieję, że szybko wywalą go z roboty. Zawsze to lepiej odejść z powodu takiej błahostki, niż np. za brak ustawy budżetowej.

No więc stoi wywalony Szczurek na brzegu i obojętnie patrzy, jak wytworne towarzystwo w panice próbuje wylewać kieliszkami wodę z tonącego okrętu. Na Titanicu przynajmniej grała muzyka, tu słychać tylko wszechogarniającą medialną wrzawę.

Za chwilę odwróci się na pięcie i kierując się w stronę nowego kontraktu, ostatni raz zagwiżdże „The Final Countdown”, profetyczną pieśń z czasów swej młodości. Od czasu objęcia stanowiska ministra finansów, gdy pojął skalę rozkładu państwa, gwizdał ją codziennie.

GIT NARRACJA

2

Ulubione słowo publicystów: narracja. Wszyscy szukają narracji. Jaką narrację przyjmie prezydent, premier. Komentatorzy doradzają następującą narrację. O co chodzi…?

Narracja – wypowiedź w dziele literackim lub filmowym, przedstawiająca ciąg następujących po sobie zdarzeń (słownik j. polskiego PWN).

Czyli chodzi o opowiadanie fikcji. Literackiej lub filmowej. Dlaczego zatem słowo to używane jest w kontekście bieżących wydarzeń politycznych? Czy chodzi o wciskanie kitu? Opowiadanie bajek? Zmyślonych historyjek? Czy bierzemy tu udział w jakichś zbiorowych czytankach? „Poczytaj mi tato narodu” w TV? Gdzie zatem jest rzeczywistość bez narracji?

Tusk już w środę podczas exposé wiedział, że odchodzi. Robił sobie ze wszystkich jaja. Uwielbia takie spektakle. Narracja na niby-poważanie. Że niby nie wie, że odchodzi. Tak zwana narracja „na aferę”.

Kopacz ma być premierem. Wszystko ustalone od weekendu. Obecnie trwa zaprzeczanie, ciągnięcie spektaklu, osłabianie państwa w kraju bez premiera. To tzw. narracja „na rympał”. Kto będzie premierem? My nic nie wiemy! Kopacz, Siemoniak… Lub odwrotnie. A może ktoś trzeci. Czyli narracja „doliniarska”. O PO ma się mówić, mówić ciągle, gadać, przedłużając gadać, mielić. Spektakl ma trwać tak długo, aż słupki parcia skoczą. Gadaj zdrów. Sprawne zarządzanie, zielona wyspa. Git narracja. Przedłużająca się ułuda, mydlenie oczu frajerom. Picera, plomba. Osłabiająca państwo fikcja, bajka. Gawęda. Narracja „z baśki”.

Czasem z medialnego szumu przebije się przekaz prawdziwy. Ledwo dosłyszalny jak w zagłuszanym Radiu Wolna Europa.  – Co oni mówią? Cicho tam, dzieciarnia! Ale szumi… O, trochę lepiej… Coś jakby: „**uj, dupa i kamieni kupa”. To tak wygląda rzeczywistość?…

Nauczmy się ich kochać. Premier i wicepremierka tak szybko odchodzą. Tak sprawnie. Tak dbają o swoje (bo przecież nie nasze!) interesy.

Jak daleko zaszedł cynizm w polityce, że kity wciska się o tak, na chama. W twarz plują i mówią, że deszcz pada. Git narracja git ludzi. Reszta to frajerzy.

DON T.

0

Program Miśka Koterskiego promowała sama Nina Terentiew. Uwierzyła w rekomendacje Wojewódzkiego, który zapewniał, że Misiek ma wielki talent. No i stało się. Misiek dostał tokszoł. I upadek jego był wielki. Pierwszego odcinka (z Saletą) nie dało się oglądać. Prowadzący Misiek nie potrafił ukryć zdenerwowania, zaliczał kiks za kiksem. Program nie posiadał żadnej dramaturgii. Dominowało wrażenie chaosu. Zaproszony Saleta siedział zażenowany, podobnie widzowie przed telewizorami. Okazało się, że protekcja i talent nie wystarczą do zrobienia kariery. Niezbędny jest towar deficytowy: Prawda.

Donalda promowała sama Angela Merkel. Uwierzyła w rekomendację Putina. No i stało się. Oto Don Tusk ma szansę zrobić własny szoł na dużej scenie – został królem EU (30.08.2014). I wszyscy wiemy, jak to się skończy. Już dziś lemingowi komentatorzy uprzedzają nadchodzące rozczarowanie pisząc, że „kompetencje przewodniczącego Rady Europy są przecież ograniczone, nie spodziewajmy się za wiele”, tudzież: „ośmieszył by się, gdyby chciał zrobić cokolwiek dla Polski”, itd., itp. Znają oni Tuska! Oj, znają! Dobrze go poznali przez ostatnie osiem lat! Picer, pozer, mistyfikator. Dwuminowy orator posępno-milusi. Mściwy Don. Cygarowy charyzmatyk. Kłamca. Zdrajca.

Misiek Koterski przez kilka lat nie mógł się podnieść po swoim wielkim telewizyjnym upadku. Wypłakiwał się w wywiadach dla prasy kolorowej. Narzekał na niszczące działanie szoł biznesu. Dobrych kilka lat wychodził z depresji. Obecnie gra podrzędną rolę w serialu na zachodniej licencji.

LISTEK FIGOWY

1

Nowy przewodniczący Rady Europy (2014) sprawnie wyjaśnił sprawę zestrzelenia samolotu malezyjskiego. Miał doświadczenie. W Smoleńsku poradził sobie przecież bardzo dobrze. Rosja niewinna. Putin поздравляет!

Z sukcesem wdrażał ustalenia Pakietu Klimatycznego. Niemiecka gospodarka kwitła w oparciu o zieloną energię (rozwijaną od lat 70). Węgiel był passé. Polacy dymili. Po nałożeniu grzywny na oczyszczanie powietrza wydali majątek! Pozostali bez szans na dogonienie Bundesgospodarki..! Angela ist glücklich!

Nowy „prezydent” UE zadbał o relacje z Rosją. Żeby nie powrócił temat polsko-amerykańskiej tarczy antyrakietowej, skutecznie zniechęcił Amerykanów do działań (17 września 2009 roku). Putin поздравляет!

Niemcy nie pozwoliły na rozmieszczenie natowskich baz w Polsce, mimo że u siebie mają ich 32. „Król” Europy” powiedział, że nie będzie skomentował. Angela ist glücklich!

Państwa położone bliżej rosyjskich złóż gazu płaciły w 2014 za dostawę więcej niż Francja i Niemcy leżące dalej. Polska finansowała francusko-niemiecki rabat płacąc za gaz najwięcej w UE! Putin поздравляет! Angela ist glücklich! Hollande satisfait!

Dopóki biedny finansuje bogatego (płacąc mandaty za dym, rezygnując z zysków od amerykańskich baz, dopłacając do cudzego gazu) dopóty pozycja niemieckiej gospodarki jest niezagrożona, a płaca minimalna w Niemczech wynosi cztery razy więcej niż w Polsce.

- Ale spoko’, co tàm! No phoblém, mamy dobhé alibi’, bien - powiedział Hollande. - Wszak nowy’ khól Europy’ jest Polakiém i phoszé, cicho siedzi’. Ani słowa khytyki’. A wiadomo’, że to wieczni’ malkontenci’ - cmoknął z zadowoleniem François.
- Ja, ja. Das ist wyciszony orator, miły dorobkiewicz..! Nasz kochany, Polonische, listek figowy… – przytaknęła Merkel Angela i uciekła wzrokiem. Francuz bokiem do lustra stawał na palcach i z wciągniętym brzuchem przypatrywał się z aprobatą swemu odbiciu. Targnął podbródkiem i posłał całusa w kierunku François w lustrze. Potem ścisnął pięści po obu stronach bioder i trzykrotnie tryknął lędźwiami:
- Łi! Łi! Łi…!
- Was er tut Schwein?…

DONALD EKSPORT

2
- Rzuć to w cholerę i jedź za granicę zarobić prawdziwe pieniądze! – żona do męża.
- Języka nie umiem, będą się ze mnie śmiać…- mąż do żony.
- Co z tego! Dawno się na szczęście wyleczyłeś z chorych ambicji! Kasa! – ona.
- Partia mi się rozpadnie. Ludzie się rozejdą… – on.
- **uj z partią! Jacy ludzie? Zegarkowe łapserdaki! Hazardowe szmaciaki! Pie*dol to! Kasę wreszcie zarób!
- Tato, jedź! Ja też więcej zarobię! Reklamy na blogu, wiesz! Product placement! Shopping! – córka.
- Tata, come on, ja znam angielski! Upchniesz gdzieś na jakiegoś asystenta! – Józef Bąk, czyli syn Michał.
- No ale tam będzie trzeba coś robić… – mąż i ojciec.
- A tam, od razu robić! Weźmiesz Józefa i Michała, oni wszystko za ciebie opie*dolą! Asystentów będziesz miał! Jedziesz i już! – żona.
- Powiedzą, że uciekam – mąż i ojciec. – Chociaż, jako mąż i ojciec…
- No popatrz, chłopaku! Brawo! Zamawiam na noc czyszczenie komina! Ha, ha, ha!
 

DŻINN Z BUTELKI

0

Przyjechał z Mongołami w roku 1240. Przez 200 lat zaprowadzał tu swoje krwawe porządki. Demoniczne wierzenia, pogarda dla ludzkiego życia. Niewolnictwo, terror, śmierć. Azjatyckie dziedzictwo. Kult jednostki. Orientalny demon. Ikona Putina.

Mongołowie to ludy oddające cześć rozmaitym zjawiskom przyrody jak np.: górom, jeziorom, zwierzętom, drzewom i stepowi. Ubóstwiają siły przyrody i składają im ofiary. Generalnie rzecz ujmując, szamańska mentalność odsyła Mongołów do mitu o „świętej” rzeczywistości, gdzie nie ma podziału na świat naturalny i nadprzyrodzony. Dlatego gdy umierają przywódcy orientu lub gdy przychodzą na ten świat, w przyrodzie występują cudowne zjawiska. Podwójne tęcze. Ciepły deszcz i kwitnienie kwiatów w zimie. Świnie mówiące ludzkimi głosami. Rewolucja październikowa.

Raz na jakiś czas wysyła na ziemię swojego wysłannika – istotę „wyższą” (170 cm), często cudownie zrodzoną (żadnemu z biografów nie udało się nigdy dotrzeć do nikogo, kto pamiętałby chłopca z czasów wczesnodziecięcych), dokonującego tam wielkich czynów.

Putin, władca Kremla, zanurkował w Zatoce Tamańskiej na Morzu Azowskim. Po chwili wyłowił starożytną amforę. Na brzegu otarł ją… no i obudził wschodniego Dżinna…! Od chwili fatalnego połowu w Rosji znowu dzieje się coraz gorzej. Jabłka podrożały, ropa potaniała, gaz na wyczerpaniu, imperium się sypie.

Piętnastu chłopa na „Umrzyka Skrzyni”: Jo ho ho! I butelka z Dżinnem.
Piją na umór! Resztę czart uczyni! Jo ho ho! I butelka z Dżinnem.

 

SAMIEC ALFA

0

Prezydent Rosji Władimir Putin podczas powitania przed szczytem Unii Celnej w białoruskiej stolicy (26.08.2014) jako jedyny przywódca odmówił przyjęcia tradycyjnego chleba i soli. Władca Kremla znany jest z tego, że wszędzie wozi osobistego kucharza. Kucharz z kolei przyrządza potrawy tylko z tego, co upoluje jego pan.

Agencje donoszą, że powitalna sól jest niezdrowa, a chleb wypieczono z białej mąki. Więc też niezdrowy. Władca natomiast musi dbać o dietę żeby zachować sprawność fizyczną i umysłową. Dlatego od dłuższego czasu Putin sam zdobywa świeże i zdrowe pożywienie. Poluje, a kucharz natychmiast kładzie wszystko na parę. I tak. Z jesiotrów złowionych w dzikiej głuszy Bartollini przyrządził ekologiczne filety bez panierki. Ze szczupaka giganta (21 kg) ujarzmionego przez szefa na Syberii – zrobił kotlety. Syberyjski tygrys ustrzelony został tylko dlatego, że się połasił na owe rybne nuggaty. No i wreszcie crème de la crème. Na półwyspie Jamalskim Putin na motolotni sam udusił w powietrzu dwa młode żurawie. Kucharz już na ziemi przyrządził z nich bajeczną żurawinę.

- Dla silnego przywódcy najlepsza jest zdrowa dieta oparta na ekologicznych produktach. Niskotłuszczowa. To ważne dla zachowania dobrej sylwetki w mediach – mówi w wywiadzie prasowym osobisty kucharz Putina. Dlatego smak każdej potrawy przygotowanej dla władcy testują specjalnie dobrane sobowtóry. Oczywiście zanim osobiście skosztuje jej Putin. Zresztą nie ma pewności, czy sam Putin też nie jest sobowtórem. Wszak nawet bezpośrednio przed konsumpcją byle wariat mógłby opryskać posiłek jakąś niezdrową substancją. Na przykład oliwą z drugiego tłoczenia. Dlatego dopiero tuż przed włożeniem pokarmu do ust pojawia się nagle ten prawdziwy Władymir Władymirowicz. Błyskawicznym ruchem zgarnia testerowi kęs sprzed samego nosa. Szast! Kęs znika w jamie gębowej. Trzask! Porcja zabezpieczona. Orzeł wylądował, over. Wódz żuje metodycznie. Trawienie wstępne odbywa się już w jamie ustnej, gdzie jedzenie przygotowywane jest do dalszej wędrówki gastralnej.

Czy Putin boi się otrucia? A skąd…! Któż by miał dybać na jego życie?! Oligarchowie, bo im spadły  dochody w wyniku putinowskiej polityki…? E, tam…!

Kocur zaszczuty w kuchni pod butlą z gazem syczy jak wąż. Nadyma się bojowo, oczy zwęził w szparki. Pazury tną powietrze. Ma już 62 lata. Ile zostało, żeby zapisać się w historii? Jest gotowy do ataku. Samce alfa się nie starzeją.