Za igraszkę śmierć poczyta,
Gdy z grzybami rydze chwyta:
Na dęby ma zęby,
Na szczepy ma sklepy.

Cny młodziku, migdaliku,
Czerstwy rydzu, ślepowidzu,
Kwiat mdleje, więdnieje.
Być w kresie, czerkiesie.

Śliczny Jasiu, mowny szpasiu,
Mój słowiku, będzie zyku.
Szpaczkujesz. Nie czujesz?
Śmierć jak kot wpadnie w lot!

A za nie wiesz, że śmierć jak jeż?
Ma swe głogi, w szpilkach rogi,
Ukoli do woli,
Aż jękniesz i pękniesz.

W ślepą babkę gdy śmierć skacze,
O czy jeden młodzik płacze?
Jej dygi złe figi
Niestrawne, dość dawne.

Świat gomółka, tyś pigułka,
Ale smaczna szczurom skórka:
G[d]y zwleką, opieką,
Wywędzą łez nędzą.

Tyś jak pączek czy pąpuszek,
Od łabędzich twych poduszek
Śpisz długo – śmierć sługą,
Pościele w popiele.

Kawalerze w pięknej cerze,
Na twe stany chcesz odmiany?
Odmiana, żeś z Pana,
Brat łata, gdy fata!

Kawalerów śmierć szyderca
Zrywa gwałtem i z kobierca:
Łopata przeplata
Wesele w łez wiele.

Nie bądź sadłem czy jak masło,
Niejednemu życie zgasło!
Wszak mowią, że łowią
Tak dudków bez skutków.

Żywe srebro, paliwoda,
Na igraszki czasu szkoda:
Czas drogi, Sąd srogi,
Co minie, upłynie.

Nie dopędzisz wczora cugiem,
Nie wyorzesz jutra pługiem.
Minęło, zniknęło!
Bez zwrotu, powrotu.

Józef Baka, poeta późnego baroku (1707-1780).
Prekursor hip-hopu (Młodym uwaga) co wyprzedził Hendrixa (Crosstown Traffic).