Dakowicz: Stan wojenny cofnął polską świadomość w rozwoju. Sprawił, że – jak pacjent, który podnosi się już z łoża boleści, uczy się chodzić, ale nieoczekiwanie zostaje zainfekowany – znaleźliśmy się w kryzysie głębszym niż kiedykolwiek wcześniej (Afazja polska, 2015). Piekarczyk: Jak interpretuję stan wojenny? To czas, w którym uzurpatorzy musieli morzyć naród głodem i trzymać za ryj, aby wywieźć z Polski dobra. Część musieli wysyłać jako daninę do Związku Radzieckiego, ale dla siebie też troszeczkę zostawili. Dlaczego powstało potem tyle spółek i naprawdę wielkich firm i majątków? Musieli przycisnąć, aby [Polak] cały czas pracował i produkował. A Zachód spokojnie na to patrzył. (…) pozbawiono życia nie tylko niewinnych ludzi – najgorsze, że zamordowano ducha w narodzie (Zwierzenia kontestatora, 2014). Do dziś nie możemy otrząsnąć się z upokorzenia i beznadziei okresu 13 grudnia 1981 – 22 lipca 1983. Odejdź – zmoro…!