Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

Wpisy z tagiem: GW

ZAKAZ GRY W PIŁKĘ

0

- Moje mieszkanie graniczy z terenem szkoły. Dzieciarnia drze się za płotem od samego rana przez cały rok i nie daje otworzyć okien. To skandal. Zabroniliśmy im grać w piłkę na boisku w trosce o nasze okna – powiedziała sąsiadka kiwając z troską głową nad radykalizacją młodzieży.

- Mieszkam w centrum miasta. Korki są nie do wytrzymania. Czy każdy musi mieć samochód? Nie da się żyć w mieście latem zwłaszcza gdy rozpoczynają się remonty dróg i korki jeszcze się powiększają. To skandal! – przytaknęła jej sąsiadka utyskując nad zamachem stanu na jej wolność, złotą i szlachecką.

- Dlaczego nie mogę przejść swobodnie na drugą stronę? To moja ulica! Spaceruję tędy codziennie; w tureckiej knajpce piję kawę z ulubioną baklawą; tu jeżdżę na rowerze. Podczas ostatniej miesięcznicy, wracając z placu Zamkowego, zderzyłam się ze szpalerem mundurowych. – Przejścia nie ma!/ Oglądam nagrania. W kwietniu wyrosły zapory. Mają oddzielić „zdrowy rdzeń narodu” od ludzi takich jak ja./ Przed miesięcznicą kwietniową budzi mnie policja. Mam usunąć samochód. Patrzę: maska auta psuje kompozycje barier ustawianych w poprzek ulicy. Jest trzecia nad ranem. Patrol pilotuje mnie Bednarską w dół, pod prąd. Rano usiłuję dojść do auta. Przy księgarni bramka jak na lotnisku, zaglądają do toreb. Za wycieraczką znajduję mandat. Nie wykupiłam biletu parkowania. Moje odwołanie służby miejskie odrzucą./ Po ostatnim weekendzie wracam do domu po północy. Radiowozy blokują drogę. – Przejazdu nie ma! Tłumaczę, ze mam prawo tu parkować i że mam ciężki bagaż. Wyjątkowo dostaję pozwolenie na wjazd, od Miodowej. Jadę przez koszary, wąwozem o ścianach z pancerza. Ażurowe bariery, których użyto w kwietniu, zastąpiono masywnymi, z litej blachy – ze słów Magdaleny Grochowskiej wiało grozą. Reportażystka GW (15-16.07.2017) dobrze orientowała się w problemach polskiej inteligencji w początkach XXI w.

MACRON DZIWOLĄ

0

- Nie możemy tolerować kraju, który w Unii Europejskiej rozgrywa różnice kosztów społecznych [kosztów pracy - PAP] i który narusza wszystkie zasady Unii – powiedział Macron w wywiadzie dla regionalnego dziennika północnej Francji Voix du Nord (27.04.2017) po spotkaniu (dzień wcześniej) w Amiens z pracownikami zakładów Whirlpool strajkującymi ze względu na planowane przeniesienie produkcji do Łodzi. – W ciągu trzech miesięcy po wybraniu mnie [na prezydenta] podjęta zostanie decyzja w sprawie [sankcji] dla Polski – powiedział Macron. – Znacie przyjaciół i sojuszników pani Le Pen. To reżimy panów Orbana, Kaczyńskiego i Putina – palnął jeszcze na wiecu trzy dni później (01.05.2017). – To nie są ustroje otwartej i wolnej demokracji. Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady!

Macron to cynik albo marionetka, albo co gorsza głupek – pomyśleli Francuzi. Dodatkowo zniesmaczyła ich Brigitte Trogneux, nauczycielka z liceum Macron’a która została jego żoną. Pierwsza dama miałaby być starsza o 24 lata od prezydenta?! Jak tylko wyszła z ciupy za pedofilię? I tę żabę Francuzi przełknęli w drodze do piekła.
Jak w GW coś piszą to rzeczywistość pewnikiem jest à rebours.

PORĄB I SPAL

0

- Nie słyszałem, żeby ktoś umarł od zapachu ściętego drzewa. Dlatego kiedy na dźwięk spalinowej piły firmy X mój Antek nie będzie już uciekał do dziadka Jurka na kolana, dam mu świeżo ściętą kłodę i powiem: To drewno, synu. Nic na świecie tak nie pachnie – tymi słowami drwaloseksualnego hipstera GW reklamowała (30.01.2016) swoje wydawnictwo inspirujące m.in. ministra Szyszkę do wyrębu drzew – książkę pt. „Porąb i spal” (wyd. Agora/ Smak słowa, Warszawa 2016).

MUCHY

0

Muchy w radiu się dobrały
Budka, Kosiniak i Kamysz
I kolejny burczymucha
Ce. Michalski. Weź posłuchaj:

Każdy temat i bez przerwy
Słowa-muchy lecą z gęby.
Od bzykania w radiu z ranka
Ścina w kawie się śmietanka.

Słowa much poza kontrolą
Gdy bzykają i chromolą
Muszą innym dojść do głosu
Nie pozwolić w żaden sposób.

Ach te muchy złotouste
Bardzo łase na kapustę
Zieloną. I za zielone
Zlecą kupą się w salonie.

Uważaj na złotoustych
Z próżnego naleją w puste
Uważaj na złotomowych
Co pierdzą w eter radiowy.

Uważaj na krasomówców
Oraz na szturm jego hufców.
Oni ci srają do głów
- Belzebub – – jest władcą much.

KABARET

0

Zamiast oglądać kabarety poczytaj Wyborczą. Na każdej stronie takie wice, że boki zrywać! Że nie ma demokracji, że prezes TK nie jest sędzią we własnej sprawie, że trwa zamach na konstytucję, itd, itp. Te żarty nieustająco śmieszą, zwłaszcza że wypowiadane są ze śmiertelną powagą.
O, Mistrze z Czerskiej!
Dzisiaj (05.05.2016) występuje mistrz stand-up’u, Maziarski:

„PiS usiłuje wmówić obywatelom, że dostał od nich mandat na łamanie konstytucji, upolitycznienie prokuratury, …” Hahaha, zgrywus!

„… przywrócenie cenzury w mediach państwowych, przeprowadzenie czystek personalnych, …” Hahaha, zgrywus prawdziwy! I jaki poważny…! Oj, nie mogię… Hahaha!

„… niszczenie hodowli koni arabskich…” Hahaha! Oj, żesz ku…. Haaaaaa…!
Taka kupa śmiechu za trzy zł czterdzieści groszy!
O, Mistrze z Czerskiej! Wam już dzięki!

GW

1

15 min. na przeczytanie GW w poniedziałek. Najlepszy wynik, jak dotąd. Gazeta Wyborcza staje się coraz gorsza. Najgorsza. Antypolska, przewidywalna i nudna jak flaki. Na okładce GW (25.04.2016) kuriozalny manifest 3-ch prezydentów: chorego z nienawiści, chorego z bulu i cierpiącego na chorobę filipińską. Trzej tenorzy: Bolek, Olek, Bul-Komorek hejtują Polaków. Redakcję zalewa po kostki, po kolana, po pas, po szyję. Tkwią Czerscy w hejcie już po same uszy. Toną, toną w GWnie! Niebywałe… Odrażające samobójstwo!

SĄ TRZY PRAWDY

0

Są trzy prawdy:
święta prawda, też prawda i GW prawda.

(J.Tischner, Historia filozofii po góralsku)

Ale się biskupi w Warszawie dali wypuścić z tym odczytem niedzielnym. Praktycznie wystawili się na tę prowokację (wyjście lewicowych aktywistek z kościoła Św. Anny w W-wie, podczas odczytu komunikatu KEP, 03.04.2016). Od pasterzy wymagać by wypadało więcej roztropności. Bo nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze umieć ją przeprowadzić.

O, O, O!

0

– Gazeta z Janem Turnauem jest wrogiem katolicyzmu? To może Tygodnik Powszechny też? Ktoś zwariował? – dziwi się niejaki P. Kalisz na portalu Lisa (Hejtem w palemkę. Czy dziś można jeszcze cokolwiek napisać, by nie narazić się na publiczny atak? naTemat, 21.03.2016).
O, to właśnie ten argument: Dobierzmy katolika do zespołu redakcyjnego, to nie będą mogli naszej gazecie zarzucić zwalczania Kościoła. O, dajmy ludziom alkohol, prezerwatywy i „róbta co chceta”, to nie zarzucą władzuni pogardy dla ludowych instynktów. O, dajmy młodym Jarocin a starym „Sekscesy” w TV, to nie będą mogli naszemu PRL-owi zarzucić że jest więzieniem. O, dajmy na domiar wszystkiego Tuskowi fotel w EU, to nie wytkną oberpaństwu antypolskości.
O, o, o!

A REBOURS

0

Gazeta Wyborcza opisuje rzeczywistość stosując specyficzny KOD. Jest to kod à rebours. Podstawą zrozumienia znaczeń przekazywanych przez dziennik jest rozkodowanie ich totalnej opozycji, czyli czytanie wspak, czyli stosowanie znaczeń odwrotnych, czyli właśnie – à rebours.
Dla przykładu, tytuł z pierwszej strony GW z dn. 17.12.2015 r.:
„PiS zabija Trybunał” po rozkodowaniu da prawdziwą treść do odczytu dla wtajemniczonych, czyli: PIS WSKRZESZA TRYBUNAŁ. Kolejny przykład: tytuł „PiS wysyła w świat negatywny i fałszywy obraz stanu finansów państwa” należy oczywiście rozkodować jako: OPOZYCJA WYSYŁA W ŚWIAT NEGATYWNY I FAŁSZYWY OBRAZ STANU FINANSÓW PAŃSTWA. Itp, itd.
Ćwiczenie: Spróbuj samodzielnie zastosować KOD do uzyskania prawdziwych wiadomości z kolejnych tytułów tego wydania GW:
- „PiS odbiera Trybunał obywatelom”:
- „Rząd PiS zaatakował i okupuje Polskę”:
- „PiS sparaliżuje i wyrzuci Trybunał z Warszawy”:
Czy już potrafisz stosować KOD? Czy już umiesz odczytać prawdziwe znaczenie informacji podawanych przez GW?

PAN OD RELIGII

0

Jest taki gość w „Wyborczej”, który nazywa się Jarosław (jak on może żyć z takim imieniem?) Mikołajewski i skierowany został przez ten lewacki organ prasowy na linię frontu walki z katolicyzmem. Na wyznaczonym odcinku radzi sobie dobrze. Pisze z pozycji wrażliwego inteligenta „poszukującego wiary”. Jest to poza wymyślona do mieszania w umysłach osób zarażonych „wolnościowym” relatywizmem („Niedobrze, kiedy Kościół odmawia prawa do prywatnych rojeń odstępcom od kurialnej wykładni. Nieufność wobec siły indywidualnych odczytań – na własny użytek, dla własnej ulgi, na podstawie prywatnego doświadczenia…”). Autor doskonale przeszkadza w szukaniu Boga. Podaje wątpiącym „dowody” na Jego nieistnienie („modelką dla obrazu Maryi była kochanka malarza”) i wskazuje „wady” i „niekonsekwencje” doktryny katolickiej („Dlaczego to takie ważne, żebyśmy musieli mieć w pogardzie zwierzęcą naturę Bożego stworzenia?”). Wskazuje drogi odejścia i namawia do apostazji („Czy wciąż trwamy w Kościele, czy tkwimy  w nim tylko przez chrzest, chcąc nie chcąc…”). Jest to szczególnie wredne działanie, bo prowadzone pod płaszczykiem „litowania się” nad człowiekiem wrażliwym i „pomagania” mu w szukaniu sensu istnienia („Chce mi się wyć, bo nie umiem czerpać nadziei z niedowierzania, że niebo i zbawienie istnieją, bo inaczej byłoby bez sensu”). Jeśli Bóg jest, to wg tego „pana od religii” wyłącznie jako wymyślone przez człowieka „opium dla mas” dozowane wybiórczo przez cyniczny (oczywiście!) kler. Publicysta podżega do buntu przeciw ludzkiej religijnej naturze („Dla Kościoła skandalem jest człowiek”) i przeciw Bogu („Nie kocham zagadkowego wizerunku Boga, który pozwala na zło w imię dobra”). Zachęca do wybiórczego traktowania przepisów religijnych („Wierzący niekiedy, praktykujący jak chcę”). W jego argumentacji błąd siedzi na błędzie, a prawdy wiary podane są w sposób tak wadliwy i pokrętny, że sprawiają wrażenie celowości niczym ministerialne zarządzanie transportem kolejowym i lotniczym zmierzające do ich upadłości i sprzedania obcemu kapitałowi. Uwaga: Jarosław Mikołajewski to szczególnie niebezpieczny erudyta, swobodny żongler chrześcijańską ikonografią, szuler dowolnie tasujący cytaty z Biblii! Uwaga: gra znaczonymi kartami! Pozuje na bułchakowskiego Wolanda, jest prawdziwie złotousty! Czytać z najwyższą ostrożnością! A potem od razu do spowiedzi, żeby obmyć się z zapachu siarki i zgniłych jaj, pozłacanych.