„We wszystkim był podobny do człowieka prócz grzechu” – powtarzają duchowni tłumacząc naturę Jezusa. Jeśli tak, to odwracając sytuację: człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo boskie plus grzech. Czyli nie ma człowieka, jeśli nie ma grzechu! O, cholera. Człowiek istnieje wyłącznie z grzechem! Nie ma człowieka bez grzechu, bo nie może być! No to klops. Trzeba nauczyć się żyć z grzechem we wsi. Ktoś jest bez grzechu? Przecież nie może być, bo to by było bluźnierstwo. Papież Wojtyła był bez grzechu? Im bardziej ktoś jest w rękach Bożych, tym bardziej do grzechu jest kuszony. Przecież JPII spowiadał się co dwa tygodnie. Jakże ten człowiek musiał być kuszony przez złego ducha! – Popatrz papieżu, jak słucha cię świat! Spijają słowa z twych ust! Kochają cię! Poczuj pychę wreszcie, masz do niej prawo! – kusił go Woland. Siostra zakonna zeznała, że słyszała odgłosy biczowania dochodzące z pokojów papieskich. Trudno jest okiełznać pychę. Mówi ci teściowa : „Po co mam się spowiadać ciągle z tych samych grzechów? Przecież to bez sensu! Ciągle to samo…!”. Odpowiedz jej: „A naczynia zmywasz po każdym posiłku? Czemu? Przecież to bez sensu! A ręce myjesz ciągle przed jedzeniem? Ciągle to samo…! A kąpiesz się codziennie? Brud z siebie zmywasz ciągle? Konfesjonał jest jak prysznic, służy do obmywania się bezustannie z tego samego brudu…” Podobno w Biblii nic nie ma na temat konieczności spowiedzi… Nieprawda. Pismo nakazuje spowiedź i to nie samodzielną: „Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią.” (1Kor4,4). Idzie Grześ przez wieś, a piasek ciurkiem… nawet nie wie Grześ, że jest winny grzechu marnotrawstwa. Jutro Święto Trzech Króli. Dzień wolny od pracy. Można w czystości poleżeć w wannie.