Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

Wpisy z tagiem: papieros

PAPIEROS

0

- Paliłeś kiedyś?
- Oczywiście. Rzuciłem.
- Jak ci się to udało?
- Wykształciłem sobie inny nawyk stymulujacy układ nagrody. Bieganie. Endorfiny.

Czy to prawda? – pomyślała. Zapalić można w każdym momencie, ale biegać? Wokół popielniczki? Bzdura. Stymulacja ośrodka przyjemności musi nastąpić od razu. Jaki byłby zamiennik papierosa? Dla przyjemności napisać krótki tekst zamiast? To, w przeciwieństwie do biegania, mogła w telefonie zrobić natychmiast.

GŁOWA

0

We wtorek 27.12.2016 cały dzień bolała go głowa. Dokładnie góra potylicy, płat czołowy i za gałką oczną. Zaczęła boleć już w poniedziałek, potem w pociągu. Ranek nie przyniósł ukojenia. Kac. Było nie palić! Głupi. Tytoń mu nie służył. Był w tym podobny do Jarosława Kaczyńskiego. Małe złośliwe sku*wiele nie potrzebują macha papierosa żeby wejść w szwung i codzienny rejwach? Widział i inne podobieństwa, pochlebiał sobie. Kompensował niedobór woli? Wszystkie znaki kazały nie palić. I jeszcze z kawy zrezygnować.

MENEL

0

Kucając uchwycił się popielnego totemu próbując odzyskać równowagę. Niewiele to pomogło. Wprawdzie przestał szorować dupą chodnik i zaczął pięty lecz wciąż nie udawało mu się podnieść z kucków. Nogi składały się jak para nożyc, a pośladki c-i-ę-ż-k-o potakiwały w nadziei na odbicie. Hop, siup, zmia-, -na, dup. W górę! Cholerna grawitacja. Nieszczęsna pozycja narciarza, przez chwilę, na drżących nogach, przez chwilę. UWAGA! niebezpieczeństwo – odwłok ważący tonę bujnął się w powietrzu i z impetem runął do (wnętrza) ziemi. Hades. Piekło. Obrzęk mózgu. Było tyle nie pić. Przeżarty alkoholem błędnik mężczyzny w średnim wieku wciąż odmawiał współpracy. Przed ostatecznym upadkiem (w otchłań) uchroniła nieszczęsnego menela już chyba tylko ta jego lewa ręka. Wspinaczkowym chwytem capnęła w ostatnim momencie za krawędź śmietnika-popielniczki, co stała niczym totem u wrót świątyni – centrum handlowego. Prawa ręka wciąż pociągała go niedopałekiem papierosa trzymanym brudnymi paluchami. Zwieszony na popiołce (opętany) cliffhanger próbował co jakiś czas sięgnąć ustami kiepa ale ani razu nie trafił. Hop, siup. Ostatnie podrygi przed skokiem (w nicość).

OSTATNI

0

Przy totemie
Z popiołem
Stoją w niepogodę.
Ich bożek
Więzi papierosem
Ostatnim
Daj Boże.

SOLILI

0

Solili i pieprzyli.
Palili?
Bez umiaru. W końcu przepalone kubeczki smakowe przestały im reagować na potrawy. Więc doprawiali na potęgę, żeby odzyskać przyjemność z jedzenia.
Pili?
Kto nie pije, ten donosi. Oczywiście.

- Organizm potrafi sam sygnalizować wiele swoich potrzeb. Trzeba po prostu obserwować ciało. Pocenie i zadyszka są oznaką, że w naszym organizmie wzrasta poziom adrenaliny, hormonu walki i ucieczki, co powoduje nadmierny stres organizmu. Wprowadzanie nowych nawyków żywieniowych należy robić powoli. Tak, by zszokowany organizm nie popadł w szkodliwy stres – mówi dr Golachowska z Wrocławia (GK, 14.09.2016).

Nie mieli szans wsłuchać się w ciało, no bo jak to zrobić przez zapchane receptory? „Ludzki organizm działa jak filtr”- mówili. Więc filtrowali. Całe życie ze sobą filtrowali. Bez końca oczyszczali krew z węgla powstałego ze spalania tytoniu. I z intoksynacji alkoholowej. Umęczona wątroba pikała. Zamulony organizm wysyłał sygnały. Lata całe to trwało. „Jak boli, znaczy że żyjesz”- mówili ogłuszeni.
Spocili się któregoś dnia. Zadyszka. Dreszcze. Gorączka. Szpital. Operacja. Ekstrakcja.
Wprowadzili nowe nawyki żywieniowe od następnego ranka. Kaszki, budynie, trociny. Musieli.
Żeby rozładować stres, palili.

PIWO

0

- Piwo najlepiej gasi pragnienie – uważał taką opinię za nadużycie. Gdyby ta opinia o piwie była prawdziwa, to nie dodawali by do niego alkoholu. Bo, jednak, w całym piciu piwa chodzi po prostu o to, żeby się „nawalić”. Przecież pragnienie najlepiej byłoby gasić zwykłą wodą. Owszem, dawniej woda mogła zawierać zarazki, a proces fermentacji skutecznie oczyszczał ją ze złych bakterii. Podobno w Jeruzalem wszyscy chodzili „na cyku” i w takim stanie spisywali wizje podyktowane im przez „spirytus” (duch). To nieprawda – pili ocet, jako produkt wczesnej fermentacji, przed wytrąceniem się alkoholu. Czemu więc my nie pijemy octu dla ugaszenia pragnienia, tak jak robiono to w starożytnych w starożytnych czasach? Bo daliśmy sobie wmówić, że oto 5,5 procentowe „piwo najlepiej gasi pragnienie”. To kolejna nieprawda. Upijamy się, bo zmanipulowano nas, wpędzono w uzależnienie od alkoholu. Uczyniono niewolnikami. Takimi łatwiej się rządzi.

PAPIEROS PANY

0

Chodził w dresie i sportowych butach, zaciągając się papierosem. Upadły sportowiec? Jadł dużo piersi kurczaka, bo wierzył, że od tego rosną  mięśnie. Sportowiec in spe? Kontynuował w ten sposób tradycje plemion, wierzących, że zjedzenie serca wroga powoduje przyrost męstwa. Czy konsumpcja steka z serca wołu zwiększa powodzenie w miłości?

„Przestałem palić  w okresie, gdy zdawałem maturę  i szkoliłem się na ratownika medycznego. Ale potem, gdy zacząłem studiować w Wiedniu, wystarczyło raz zaciągnąć się papierosem, bym znów znalazł się  w tym samym punkcie, w którym byłem zaraz po rzuceniu palenia” – powiedział Johannes Hinrich von Borstel. (Historia wewnętrzna. Serce, Wydawnictwo Feeria, wg GW Tylko zdrowie 160427)

POTŁUCZONY

0

– Czy pieniądze dają szczęście? – zapytała red. Korwin-Piotrowska byłego boksera.
– Oczywiście – odpowiedział potłuczony Dariusz Michalczewski (TVN Style, 27.03.2016).

– Zdobyłam powodzenie, sławę i takie pieniądze, że starcza mi spokojnie do pierwszego, a więcej właściwie nie chciałabym mieć, bo to kłopot i niewola, no, może tylko trochę więcej – mówi Janda (Moja Droga B, 2000).

– No money, no problem – mruknął menel. – Do szczęścia brakuje mi tylko papierosa. Przepraszam, czy pan palący? – zapytał przechodnia. – Niestety, nie? A pani? Można papierosa? Dziękuję! – rozpromienił się żul. Przyjął podarowaną cygaretkę wraz z ogniem i zaciągnął się, cały szczęśliwy.

– Konsumpcjonizm nie działa, gdyż życie polegające na ciągłym zaspokajaniu własnych zachcianek prowadzi do pustki. Bo to jest przecież sprzedawanie ludziom przekonania, że skoro kupują, konsumują, to zyskują szczęście – twierdzi Paul C. Vitz (op.cit. GPC, 31.03.2016).

CIĘ WĄTROBA

0

„Nie piję, ale jak już piję to do odcięcia prądu” – zwierzył się strażak Maślak.

Podobno codzienne picie piwa rujnuje człowiekowi wątrobę, a okazjonalne zalanie pały nie, albowiem daje czas na regenerację.

„Nie bywasz czasem zmęczona?” – zapytała Malinowska Chodakowską.
„Nie. Ludzie często mnie o to pytają, skąd u mnie tyle energii. Trening to higiena ciała i umysłu, a zdrowe odżywianie to paliwo. Kiedy prowadzisz zdrowy tryb życia, nie ma mowy o zmęczeniu!” – odpowiedziała Chodakowska.

Skończył czytać, uniósł wzrok znad „Party” (NR4/2016) i zamyślił się. Też chciałby mieć energię. Zgasił papierosa, odłożył gazetę i postanowił się poruszać.
Nabrał nagłej ochoty na endorfiny! – naturalny narkotyk produkowany przez organizm podczas wysiłku fizycznego.
Rower stał zaparkowany na balkonie wśród szpargałów . Spojrzał, kapeć na tylnym kole, cię choroba, pomyślał.
- Niech to szlag! – westchnął i machinalnie zapalił papierosa.

FLUPY Z FIFY

0

Smród z jej paszczy zaskoczył go. Nigdy nie widział, żeby paliła, a jednak… śmierdziało jej z ust. Więc popala. A może to kwestia przemiany materii. Słabo trawi tytoniowy dym?
Jakkolwiek by nie było – jedzie jej z gęby jak z fify.

Flupy z fify, żółty gnój.
Z mordy wali ci jak c*uj.
Nie przeklinaj, piękna, bo
złość dla piękna jest szkodą.