Żółwiki z Nidzia.

Polityka, seks i przemoc.

Wpisy z tagiem: rura

GAZOPORTKI

0

- Być może decyzje przeniosły się w inny obszar – odpowiada były prezes PGNiG na pytanie o brak reakcji zachodu na nagłe i niezgodne z umową obcięcie dostaw rosyjskiego gazu. Jak to możliwe, że Rosja nie obawia się utraty wiarygodności jako partner gospodarczy w wyniku łamania podpisanych umów? Czy nie o biznes tu chodzi? Jaki – „inny obszar” – ?

Media zachodnie podały, że w wyniku nacisku „lobbystów” amerykański koncern ExxonMobil i rosyjski Rosnieft rozpoczęli właśnie (wrzesień 2014) wspólne wiercenia poszukiwawcze ropy w rosyjskiej Arktyce. A co my wiemy o działaniach „lobbystów” w naszym kraju? Czy rosyjscy w „priwislanskim kraju” działają? Złapano jakiegoś za czasów Tuska? No właśnie – nie. Czyli ich nie ma? Budowa gazoportu w Świnoujściu zablokowała się sama? Rura w Bałtyku ułożyła się sama, a ustawa o wydobyciu łupków sama nie chce się podpisać? O, patrzcie, długopis sam ucieka! – Gońcie długopis!…

Gaz z Rosji wyłącznie będzie szedł do nas jeszcze przez 25 lat. Takie buty wynegocjowali (2010). I kalesony w zestawie. Za ciasne i absurdalnie długie gazoportki nam kupili. Ot, sowiecka galanteria. Podziękujmy Tuskowi. Taki niby sprawny, a niekorzystne dla Polski umowy podpisuje… Chwileczkę! A może korzystne? Dla kogo…? Cui prodest – Kto zyskał? Ile to właściwie zarobi Tusku na stanowisku „króla EU”…?
- No i zaczęło się wyliczanie. Ile zarobi, jaką będzie miał emeryturę, jaki samochód, ile personelu i ilu ochroniarzy. Strasznie to wszystko małe, takie polskie – pisze w GW Kolenda-Zaleska (10.09.2014). Ależ, pani detektyw, Katarzyno! Dedukcja nie boli! Ile zarobi…? No, ile…? Ile…!?! Ano właśnie. Opłaciło się Tuskowi wspierać przez siedem lat pakt rusko-pruski, co nie? Tu wszystko układa się jak u Agathy Christi. Tu wszystko pachnie kryminałem.

- Let me whisper in your ear – śpiewał Mick Jagger do ucha Angie.
- Nie skorzystamy z okazji, żeby siedzieć cicho w sprawie Ukrainy – zaśpiewa szeptem do ucha pani kanclerz polski premier Tusk. Na gitarze może Graś. Potem pan premier uniżenie pocałuje panią kanclerz w dłoń. Lecz ona tym razem nie poklepie go po ramieniu. Nie, żeby obawiała się odnowienia kontuzji premierowego barku, już raz sklepanego mu przez możnych tego świata (kontuzja Tuska, listopad 2013).
- Coś tu nie pasuje… – mruknie Angela.

Tymczasem ćwiRadek nie wyśle tweet’a. Pojedzie do ministrów Francji i Niemiec, żeby wprost powiedzieć im, że nasz konwój 300 ciężarówek z pomocą humanitarną dla Ukrainy grzeje silniki na polskiej granicy.
- Jeżeli chcecie dorzucić do niego swoje croissanty i wursty, to macie ostatnią szansę.
- ĆwiRadek, co ty?… – ministrowie pierwszy raz popatrzą na Radosława poważnie.
Chwilę przedtem PRezydent Komorowski otworzy barek. Nie znajdzie tam przyrządów do lewatywy, o której mówił podczas rocznicy wymarszu Kadrowej w Krakowie (06.08.2014). Dawno przekazał je Koziejowi. Kołnierzykowy generał nie pokazuje się od dłuższego czasu. Ostro trenuje nad obniżeniem częstotliwości swych analiz. Może wytrzymać już dwa tygodnie bez mediów. PRrezydent wyciągnie zmrożoną Wyborową i odmierzy setkę. Wypije ją, dziarsko zaglądając do kryształowego lustra (- Hop, hop!).
Czasem trzeba się napić z kimś inteligentnym.

– Pijemy, Broń i Sław, tę oto Wyborową za odbicie Ukrainy! Żubrówkę, Sobieskiego, Soplicę, Żołądkową Gorzką, Bolsa i Absolwenta też odbierzemy Rosjanom i oddamy w polskie ręce!
Tymczasem w okolicach Kołobrzegu (Kolberg) rura po dnie Bałtyku szura: „Schröder, Schröder”. Kanclerz Gerhard trafił życiowy kontrakt. Dzięki rosyjskiej pensji do końca życia będą jeść wursty on i jego rodzina.
- Tusk, tusk…! – uwięziona mucha tłucze się o szybę. Angela odganiając insekta niecierpliwym gestem patrzy na mapę Europy. Coś jej tu nie pasuje. Z portretu na ścianie spogląda na nią Katarzyna II de domo księżniczka Sophie Auguste Friederike von Anhalt-Zerbst.
- Tego kraju nie powinno tu być…!