11 listopada nieprzypadkowo stał się naszym Narodowym Świętem Niepodległości. To właśnie tego dnia roku 1673  miała miejsce bitwa pod Chocimiem, podczas której wojska hetmana Jana Sobieskiego wycięły w pień armię turecką, odnosząc największe zwycięstwo w historii. Nigdy potem islam już nie był w stanie zagrozić Rzeczypospolitej. A wcześniej wiemy jak było: Strzała tatarska potrafiła przeszyć gardło trębacza na wieży Mariackiej tak skutecznie, że do dziś nie znamy zakończenia hejnału. Już 432 lata później pomściliśmy z nawiązką krzywdy zadane nam przez mahometan wycinając ich armię w pień pod Chocimiem (11.11.1673). Popularyzację daty 11 listopada jako ostatecznego tryumfu nad tatarską zarazą zawdzięczamy m.in. H. Sienkiewiczowi, który utrwalił ją w powieściach: W pustyni i w puszczy, Pan Wołodyjowski. Piłsudski zimno celował w ten dzień ze swoim powrotem z Magdeburga pragnąc ustanowić wspaniałą symboliczną klamrę. Udało się. Przyjechał do W-wy dokładnie 11.11.1918 r. w 245. rocznicę polskiego tryumfu nad siłami zła. Powtórka nastąpiła w 1920, kiedy to znów obroniliśmy Europę przed azjatyckimi hordami starającymi się zniszczyć naszą chrześcijańską kulturę.