Pięknie się układa świat i harmonijnie gdy uzyskasz poczucie misji. Poczujesz się spełniony i potrzebny. Spokojny, chociaż kiedyś byłeś głębkiem nerwów. Życie twe nabierze sensu i rumieńców, a świat stanie logiczny i uporządkowany. Piękny. O, biedni pozbawieni poczucia misji!… Życie w świecie bez wolności pełnienia Bożej woli?… – to musi być okropne. – Piłem, przypalałem, i żonę zdradzałem – mówi Muniek Staszczyk w tygodniku o religii i celebrytach („Dobry Tydzień”, sierpeń 2015). Gdy onego dnia odczuł Łaskę, to odebrał ją Muniek jako życiową szansę  i w desperacji mocno złapał Pana Boga za nogi! Potem poszedł do spowiedzi
pierwszy raz od 15 lat. Wtem zły duch go ucapił i nuże ciągnąć ku odchłani (further)!… w kryzys wieku średniego oraz myśli samobójcze… W ciemności zawiesił się Muniek, ucapiony Boskiego palucha, w oparach depresji. Tik, tak. Tik, tak. A oto drugi rockman, co też się zmaga z nałogami, tako rzecze: – Muniek, nie rzucaj się i muzyki nie rzucaj. Siwy masz włos, ale siwy dziś jest modny! Poza tym pomyśl: Jesteś w tej mniejszości co zarabia na swoim hobby!… Nie musisz pracować!… – tak mówił mu Staszewski Kaz, że gdyby nie sakrament małżeństwa, toby on też został menelem (jak sam zeznał w wywiadzie).

- Do kraju tego
Gdzie gdzie muzycy rockowi nawracają się
przez uszanowanie dla darów Nieba
Tęskno mi, Panie – mruczy niejeden w depresyjnym polu jak warzywo tkwiąc.

Misja Muńka: Gonić szatana z rock’n'rolla (sprawdź: Mano Cornuta).