Prezydent Rosji Władimir Putin podczas powitania przed szczytem Unii Celnej w białoruskiej stolicy (26.08.2014) jako jedyny przywódca odmówił przyjęcia tradycyjnego chleba i soli. Władca Kremla znany jest z tego, że wszędzie wozi osobistego kucharza. Kucharz z kolei przyrządza potrawy tylko z tego, co upoluje jego pan.

Agencje donoszą, że powitalna sól jest niezdrowa, a chleb wypieczono z białej mąki. Więc też niezdrowy. Władca natomiast musi dbać o dietę żeby zachować sprawność fizyczną i umysłową. Dlatego od dłuższego czasu Putin sam zdobywa świeże i zdrowe pożywienie. Poluje, a kucharz natychmiast kładzie wszystko na parę. I tak. Z jesiotrów złowionych w dzikiej głuszy Bartollini przyrządził ekologiczne filety bez panierki. Ze szczupaka giganta (21 kg) ujarzmionego przez szefa na Syberii – zrobił kotlety. Syberyjski tygrys ustrzelony został tylko dlatego, że się połasił na owe rybne nuggaty. No i wreszcie crème de la crème. Na półwyspie Jamalskim Putin na motolotni sam udusił w powietrzu dwa młode żurawie. Kucharz już na ziemi przyrządził z nich bajeczną żurawinę.

- Dla silnego przywódcy najlepsza jest zdrowa dieta oparta na ekologicznych produktach. Niskotłuszczowa. To ważne dla zachowania dobrej sylwetki w mediach – mówi w wywiadzie prasowym osobisty kucharz Putina. Dlatego smak każdej potrawy przygotowanej dla władcy testują specjalnie dobrane sobowtóry. Oczywiście zanim osobiście skosztuje jej Putin. Zresztą nie ma pewności, czy sam Putin też nie jest sobowtórem. Wszak nawet bezpośrednio przed konsumpcją byle wariat mógłby opryskać posiłek jakąś niezdrową substancją. Na przykład oliwą z drugiego tłoczenia. Dlatego dopiero tuż przed włożeniem pokarmu do ust pojawia się nagle ten prawdziwy Władymir Władymirowicz. Błyskawicznym ruchem zgarnia testerowi kęs sprzed samego nosa. Szast! Kęs znika w jamie gębowej. Trzask! Porcja zabezpieczona. Orzeł wylądował, over. Wódz żuje metodycznie. Trawienie wstępne odbywa się już w jamie ustnej, gdzie jedzenie przygotowywane jest do dalszej wędrówki gastralnej.

Czy Putin boi się otrucia? A skąd…! Któż by miał dybać na jego życie?! Oligarchowie, bo im spadły  dochody w wyniku putinowskiej polityki…? E, tam…!

Kocur zaszczuty w kuchni pod butlą z gazem syczy jak wąż. Nadyma się bojowo, oczy zwęził w szparki. Pazury tną powietrze. Ma już 62 lata. Ile zostało, żeby zapisać się w historii? Jest gotowy do ataku. Samce alfa się nie starzeją.